+18! Czytasz na własną odpowiedzialność.
Nikai: Nie chcemy tu dzieci :)
Youki: Ale wiesz, że my też nie jesteśmy dorosłe ? ...
Nikai: Się wie ! Jazda *_*
Youki: Paradoks ...
Nikai: Ja już nic nie mówię <3 I przestań bawić się tym nożem !
Youki: Martwisz się o mnie ! '^' :D
Nikai: Nie, raczej o siebie o.O
Youki: Ciii... ;-;
Nikai: Dobrze, ja chcę pisać, a Ty ? :)
Youki: Spać! xD
Nikai: To nie piszemy ? :O
Youki: Piszemy, ale w pół śnie :'O
***
Jego usta były ciepłe i tak samo zaangażowane w pocałunek jak moje. Całowaliśmy się powoli, jakbyśmy chcieli przedłużyć tę chwilę w nieskończoność. Z każdą sekundą pragnęłam go coraz bardziej, nie wiedziałam, że to możliwe. Swoim dotykiem chciałam przekazać wszystkie swoje uczucia, oczekiwałam tego również po nim. Dlatego musiałam go zachęcić do działania.
Wplotłam swoje palce w czarną gęstwinę jego włosów przyciągając go jeszcze bliżej. On sam przycisnął swoje ciało mocno do mojego, także nie została między nami wolna przestrzeń. Zaplotłam swoje nogi na jego biodrach.
Nagle oderwał się ode mnie i zaczął sunąc ustami na moją szyję, którą delikatnie podgryzał dla zwiększenia przyjemności. Jego język kreślił ścieżkę ku mojemu dekoltowi, całował rowek piersi, a gdy to mu nie wystarczyło zaczął dosłownie zdzierać ze mnie czarną, uszytą z delikatnego materiału sukienkę. Nim się obejrzałam leżałam pod nim tylko w koronkowych figach. Spojrzałam w bok na moje podarte ciuchy i sapnęłam:
- Jak ja wrócę do zamku ?
- Dam Ci swoją koszulę i szybko pobiegniemy ! - mój cały uchahany.
- To nie wypali - pokręciłam stanowczo głową, sama zagryzając wargi, aby powstrzymać śmiech.
- Zrobisz jakieś czary-mary i będziesz miała nową suknię.
- Nie potrafię czegoś takiego - zniszczyłam jego nadzieje.
- O cicho! - zamknął mi usta kolejnym pocałunkiem.
Gdy nie protestowałam kontynuował to co wcześniej zaczął. Językiem leniwie kreślił kręgi na moich piersiach, wywołując u mnie tym samym ciche jęki. Z każdym liźnięciem moje sutki były twardsze i wrażliwsze na dotyk. Musiał wiedzieć jak na mnie to działa, bo jego ruchy były coraz bardziej energiczne. Kiedy zjechał na brzuch wygięłam się w łuk, moje ciało stawało w płomieniach prosząc o więcej.
Jednak chciałam czegoś innego i wiedziałam, że mu się to spodoba. Błyskawicznie przewróciłam go na plecy, sięgnęłam do guzików koszuli i pozbyłam go jej. Mogłam spokojnie napatrzeć się na jego mięśnie i runiczne znaki które pokrywały skórę. Widok był przecudowny, więc zatopiłam pazurki w męskim torsie, aby zobaczyć jak on zareaguje. Patrzał na mnie nieprzytomnym wzorkiem, zasnutym pożądaniem. Nadal patrząc mu prosto w oczy schyliłam się w dół, chcąc podgryzać i pieścić jego sutki, tak samo jak to on robił mi przed chwilą.
Moje ostre zęby wbijały się w pierś, kiedy prawa ręka sunęła na dół i rozpięła zamek jego dżinsów. Lekko zsunęłam je na dół nie przerywając drapieżnych pocałunków, chwyciłam jego męskość w dłoń, która już była twarda i gorąca. Moja dłoń wykonała pierwszy posuwisty ruch, a z jego ust wydobył się gardłowy pomruk.
Jerard jakby się rozbudził i zaczął głaskać mnie dłońmi po całym ciele, niekiedy docierając do wilgotnej łechtaczki. W przypływie rozkoszy pocałowałam go mocno, przy tym jęcząc coraz głośniej. Nie dając za wygraną mocniej ścisnęłam w dłoni gorącego członka. Szepnęłam mu do ucha:
- Dzisiaj to ja się tobą pobawię.
- Możesz robić wszystko - wydyszał łapiąc mnie za pośladki.
Szybko strzepnęłam jego dłonie z mojego ciała na trawę, nie dałam się mu dotykać. Zrozumiał aluzję i zaczął pożerać mnie swoim wzrokiem, w momentach kiedy chciał wyciągnąć do mnie ręce, chwytał trawę w dłonie, żeby się powstrzymać.
Całowałam jego brzuch, zbliżając się powoli do penisa pulsującego w mojej dłoni. Widziałam, że zbliża się do orgazmu, więc zlitowałam się nad nim i wzięłam go w usta. Językiem pieściłam napiętą skórę, niekiedy nadgryzając ją dla zwiększenia rozkoszy. Był coraz większy, czułam jak dochodzi. Wbiłam paznokcie po wewnętrznej stronie ud, powodując tym samym ostatnie stadium podniecenia. Nasienie wypełniło moje usta.
Usiadłam między jego nogami i spojrzałam na niego, byłam tak pochłonięta dawaniem mu rozkoszy, że nie zauważyłam jak czarno - czerwone runy rozrosły się na całe ciało, gdzie wcześniej oplatywały tylko ramiona i część klatki piersiowej. Doszło do tego, że lekko najechały na jego twarz, dając mu przy tym wygląd jakiegoś pradawnego wojownika, czy nawet bóstwa.
Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Moje paznokcie wydłużyły się przybierając wygląd małych pazurów. Chciałam nad nim zdominować jeszcze bardziej, pokazać swoją siłę, nie dał mi jednak tej przyjemności i nim się obejrzałam przewrócił mnie na plecy. Sapnęłam zszokowana.
- Droga panno, teraz ty zajmiesz się botaniką - powiedział złośliwie.
Spiorunowałam go wzrokiem, dając mu tym samym poznać, że jeszcze się z nim policzę.
- Wyrwałeś trawę z korzeniami, nie mam za co się złapać - marudziłam.
- Kobieto bądź cicho, no ! Zawsze za dużo gadasz.
Zamknął mi usta pocałunkiem tak namiętnym, że nie miałam już ochoty na żadne gadki. Pozwoliłam mu, aby mną zawładnął.
Znowu mnie rozpalił swoim dotykiem, który aż palił w skórę. Założył sobie moje nogi na barkach i jednym szybkim ruchem znalazł się we mnie cały. Był rozpalony do granic możliwości, z każdym głębokim i mocnym ruchem z jego skóry wydzielał czarny ogień, spowity dymem. Końcówki jego czarnych włosów wiły się niczym płomienie, a pleców wystrzeliły majestatyczne demonie skrzydła.
Krzyknęłam pogrążona w ekstazie, zawtórował mi tym samym.
- Mela, ja płonę - wydyszał.
- Mam to gdzieś, mogę spłonąć razem z to...bą !- na ostatnim słowie zadrżał mi głos. - Jerard, już nie mogę.
Nie usłyszałam tego co próbował mi powiedzieć, bo świat spowiła ciemność.
*** PERSPEKTYWA JERARDA ! ( no kiedyś trzeba xD)
Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że straciła przytomność. Natychmiastowo podniecenie uleciało i zostało zastąpione strachem o ukochaną osobę. Zaraz włączyło się tez poczucie winy, iż do tego doprowadziłem.
Uklęknąłem przy Melanie i wziąłem jej twarz w dłonie, była rozpalona, jakby miała gorączkę. Uniosłem jej ciało i zaniosłem do strumyka, które znajdowało się jakieś pięć metrów od nas. Ułożyłem ją delikatnie na brzegu i szybko poszedłem po swoją koszulę, którą otuliłem drobne, kobieco ciało. Zacząłem cucić ją chłodną wodą, skrapiając gorące policzki.
- Mela, obudź się, proszę - mówiłem do niej. - Przepraszam, poniosło mnie ...
- Kretyn - wymamrotała z zamkniętymi oczyma. - Nic mi nie jest...zabierz mnie do domu.
Skuliła się na trawie, przyjmując pozycję embrionalną. Przygarnąłem ją do swojej piersi i uniosłem się na ogromnych skrzydłach. Szybko przemknąłem nad głowami demonów na targu, tak że nic nie zauważyli. Kierowałem się do zamku. Wleciałem do swojej komnaty, ułożyłem na łożu ukochaną i poszukałem lepszego odzienia dla niej. W końcu ubrałem Melanie w dużą. spraną bluzę, która sięgała jej do połowy ud, zakrywając to co trzeba. Sam ubrałem pierwsze lepsze dżinsy i granatowy podkoszulek.
Szybko ruszyłem do Ikari, która będzie wiedziała co robić. Mimo, że często w różnych rzeczach nie zgadzaliśmy, w sprawie Melanie byliśmy tam samo zgodni. Podbiegłem do czerwonych drzwi jej komnaty i bez ceregieli otworzyłem je na oścież.
Od razu skierowałem swój wzrok na zakochaną parkę, która obściskiwała się przy łóżku. Ikari popchnęła Tsukiego na nie, ale wtedy on mnie zobaczył. Wyszczerzył oczy w szoku, moja siostra powędrowała za jego spojrzeniem i nasze spojrzenia się spotkały.
- Zabiję cię ...- wysyczała
- Dobra, ale to później. Mela jest chora - przerwałem jej szybko.
Od razu zmieniła swoje nastawienie i podeszła do mnie zmartwiona, zostawiając osłupiałego czerwonowłosego.
- Gdzie ona jest ? - spytała.
- W moim pokoju.
- IDIOTA ! Zostawiłeś ją w tym przeciągu, niedorozwoju mózgowy ! Czemu ja tylko tu myślę - krzyknęła mi prosto w twarz. - Zostań tu, przyniosę ją tutaj, bo na ciebie to nie może liczyć. W tym czasie ubierz pokutny worek i do kąta !
Wybiegła z pokoju zostawiając mnie z Tsukim. Podszedłem do niego i przysiadłem koło niego. Spojrzał na mnie z niedowierzaniem w oczach.
- Co tu się właśnie stało ? - wymamrotał ogłupiały.
- Widzisz, spotkało cię to samo co mnie - zaśmiałem się - Już wiesz, jaki to ból. Sorry... gdybym wiedział, poszedł bym do Lucka.
- Stary, mam ochotę cię zamordować. - spojrzał wymownie na swoje krocze - I co ja teraz zrobię ?
- Bozia dała rączki ? Dała, to idź do łazienki...
- Geniusz z Ciebie.
- Wiem.
Wstał i ruszył do łazienki, tak jak mu zaproponowałem. Gdy wyszedł z niej był już bardziej ogarnięty, w tym czasie do pokoju wkroczyła Ikari w Melą na rękach.
- Złaź z wyra ! - powiedziała do mnie Ikari.
Melanie znalazła się pod kołdrą, wyglądała lepiej niż wtedy na polanie. Na jej twarzy malował się spokój, po prostu spała.Odetchnąłem z ulgą, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak byłem spięty. Uśmiechnąłem się do Ikari z wdzięcznością, kiedy z ust mojej ukochanej wydobył się okropny kaszel. Zmarszczyłem brwi.
- Co jest? - spytałem - To chyba nic nie groźnego ?
- Raczej nie...- odpowiedział mi siostra.
Wtedy kaszel się nasilił, dziewczyna zaczęła się dusić. Z przerażeniem uświadomiłem sobie, że jej wargi były czerwone od krwi. Ikari szybko uniosła ją do pozycji siedzącej, nakazując nam, abyśmy sprowadzili Lucyfera. Gdy wychodziliśmy, ujrzałem jak Melanie otworzyła szeroko oczy i splunęła sobie na ręce szkarłatną cieczą.
Usiadłam między jego nogami i spojrzałam na niego, byłam tak pochłonięta dawaniem mu rozkoszy, że nie zauważyłam jak czarno - czerwone runy rozrosły się na całe ciało, gdzie wcześniej oplatywały tylko ramiona i część klatki piersiowej. Doszło do tego, że lekko najechały na jego twarz, dając mu przy tym wygląd jakiegoś pradawnego wojownika, czy nawet bóstwa.
Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Moje paznokcie wydłużyły się przybierając wygląd małych pazurów. Chciałam nad nim zdominować jeszcze bardziej, pokazać swoją siłę, nie dał mi jednak tej przyjemności i nim się obejrzałam przewrócił mnie na plecy. Sapnęłam zszokowana.
- Droga panno, teraz ty zajmiesz się botaniką - powiedział złośliwie.
Spiorunowałam go wzrokiem, dając mu tym samym poznać, że jeszcze się z nim policzę.
- Wyrwałeś trawę z korzeniami, nie mam za co się złapać - marudziłam.
- Kobieto bądź cicho, no ! Zawsze za dużo gadasz.
Zamknął mi usta pocałunkiem tak namiętnym, że nie miałam już ochoty na żadne gadki. Pozwoliłam mu, aby mną zawładnął.
Znowu mnie rozpalił swoim dotykiem, który aż palił w skórę. Założył sobie moje nogi na barkach i jednym szybkim ruchem znalazł się we mnie cały. Był rozpalony do granic możliwości, z każdym głębokim i mocnym ruchem z jego skóry wydzielał czarny ogień, spowity dymem. Końcówki jego czarnych włosów wiły się niczym płomienie, a pleców wystrzeliły majestatyczne demonie skrzydła.
Krzyknęłam pogrążona w ekstazie, zawtórował mi tym samym.
- Mela, ja płonę - wydyszał.
- Mam to gdzieś, mogę spłonąć razem z to...bą !- na ostatnim słowie zadrżał mi głos. - Jerard, już nie mogę.
Nie usłyszałam tego co próbował mi powiedzieć, bo świat spowiła ciemność.
*** PERSPEKTYWA JERARDA ! ( no kiedyś trzeba xD)
Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że straciła przytomność. Natychmiastowo podniecenie uleciało i zostało zastąpione strachem o ukochaną osobę. Zaraz włączyło się tez poczucie winy, iż do tego doprowadziłem.
Uklęknąłem przy Melanie i wziąłem jej twarz w dłonie, była rozpalona, jakby miała gorączkę. Uniosłem jej ciało i zaniosłem do strumyka, które znajdowało się jakieś pięć metrów od nas. Ułożyłem ją delikatnie na brzegu i szybko poszedłem po swoją koszulę, którą otuliłem drobne, kobieco ciało. Zacząłem cucić ją chłodną wodą, skrapiając gorące policzki.
- Mela, obudź się, proszę - mówiłem do niej. - Przepraszam, poniosło mnie ...
- Kretyn - wymamrotała z zamkniętymi oczyma. - Nic mi nie jest...zabierz mnie do domu.
Skuliła się na trawie, przyjmując pozycję embrionalną. Przygarnąłem ją do swojej piersi i uniosłem się na ogromnych skrzydłach. Szybko przemknąłem nad głowami demonów na targu, tak że nic nie zauważyli. Kierowałem się do zamku. Wleciałem do swojej komnaty, ułożyłem na łożu ukochaną i poszukałem lepszego odzienia dla niej. W końcu ubrałem Melanie w dużą. spraną bluzę, która sięgała jej do połowy ud, zakrywając to co trzeba. Sam ubrałem pierwsze lepsze dżinsy i granatowy podkoszulek.
Szybko ruszyłem do Ikari, która będzie wiedziała co robić. Mimo, że często w różnych rzeczach nie zgadzaliśmy, w sprawie Melanie byliśmy tam samo zgodni. Podbiegłem do czerwonych drzwi jej komnaty i bez ceregieli otworzyłem je na oścież.
Od razu skierowałem swój wzrok na zakochaną parkę, która obściskiwała się przy łóżku. Ikari popchnęła Tsukiego na nie, ale wtedy on mnie zobaczył. Wyszczerzył oczy w szoku, moja siostra powędrowała za jego spojrzeniem i nasze spojrzenia się spotkały.
- Zabiję cię ...- wysyczała
- Dobra, ale to później. Mela jest chora - przerwałem jej szybko.
Od razu zmieniła swoje nastawienie i podeszła do mnie zmartwiona, zostawiając osłupiałego czerwonowłosego.
- Gdzie ona jest ? - spytała.
- W moim pokoju.
- IDIOTA ! Zostawiłeś ją w tym przeciągu, niedorozwoju mózgowy ! Czemu ja tylko tu myślę - krzyknęła mi prosto w twarz. - Zostań tu, przyniosę ją tutaj, bo na ciebie to nie może liczyć. W tym czasie ubierz pokutny worek i do kąta !
Wybiegła z pokoju zostawiając mnie z Tsukim. Podszedłem do niego i przysiadłem koło niego. Spojrzał na mnie z niedowierzaniem w oczach.
- Co tu się właśnie stało ? - wymamrotał ogłupiały.
- Widzisz, spotkało cię to samo co mnie - zaśmiałem się - Już wiesz, jaki to ból. Sorry... gdybym wiedział, poszedł bym do Lucka.
- Stary, mam ochotę cię zamordować. - spojrzał wymownie na swoje krocze - I co ja teraz zrobię ?
- Bozia dała rączki ? Dała, to idź do łazienki...
- Geniusz z Ciebie.
- Wiem.
Wstał i ruszył do łazienki, tak jak mu zaproponowałem. Gdy wyszedł z niej był już bardziej ogarnięty, w tym czasie do pokoju wkroczyła Ikari w Melą na rękach.
- Złaź z wyra ! - powiedziała do mnie Ikari.
Melanie znalazła się pod kołdrą, wyglądała lepiej niż wtedy na polanie. Na jej twarzy malował się spokój, po prostu spała.Odetchnąłem z ulgą, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak byłem spięty. Uśmiechnąłem się do Ikari z wdzięcznością, kiedy z ust mojej ukochanej wydobył się okropny kaszel. Zmarszczyłem brwi.
- Co jest? - spytałem - To chyba nic nie groźnego ?
- Raczej nie...- odpowiedział mi siostra.
Wtedy kaszel się nasilił, dziewczyna zaczęła się dusić. Z przerażeniem uświadomiłem sobie, że jej wargi były czerwone od krwi. Ikari szybko uniosła ją do pozycji siedzącej, nakazując nam, abyśmy sprowadzili Lucyfera. Gdy wychodziliśmy, ujrzałem jak Melanie otworzyła szeroko oczy i splunęła sobie na ręce szkarłatną cieczą.
***
THE END ;) cdn...
Ohayo!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że wcześniej nie dałam komentarza, ale jakoś tak, nie wiem sama czemu. xD
Niestety dopiero niedawno wzięłam się za czytanie twojego bloga i określenie "podoba mi się" jest niewystarczalne, żeby opisać moją reakcję na zakończenie wszystkich dotychczasowych rozdziałów. Można powiedzieć...uzależniłam się. xD Codziennie wchodzę kilka razy i patrzę czy nie dodałaś nowego rozdziału. :D Bardzo mi się podoba twój styl pisania i w ogóle, a jeśli chodzi o ten rozdział to...Emm...Podoba mi się :*
PISZ DALEJ, BO EFEKTY SĄ WIELKIE ^^
No to to chyba na tyle...A właśnie na moim blogu dodałam dwa nowe rozdziały. Jesteś starsza, więc na pewno w kwestii pisania możesz mi bardzo pomóc. Jak będziesz oczywiście chciała to możesz wejść i napisać krótką recenzję.
POZDROWIONKA I WENY ŻYCZĘ! *-* xD
Youki: Dziękuję za ciepłe słowa, nawet nie wiesz ile one dla mnie znaczą!
UsuńNikai: I czym się tak jarasz? A o mnie to jak zwykle zapomniałaś -_-
Youki: Jak mogła bym ?! O co ty mnie oskarżasz !
Nikai: O wszystko ....
Youki: Tylko mi nie mów, że znowu okresu dostałaś ;-;
Nikai: ... Sobie nie pogrywaj ze mną bo... znowu się obudzisz cała w siniakach!
Youki: Jakbym się już nie przyzwyczaiła -_-
Nikai: Cichooo. Podziękowałaś? To kończ !
Youki: No dobra... Przepraszam panią wszechmogącą... Powiem wszystko panu D !
Nikai: Ty mnie nie strasz panem D.... I tak się go nie boje :P
Youki: Yhhh dobra mniejsza i tak mu powiem !
Nikai: Pfff idę !
Youki: To idź i nie wracaj !
Nikai: Dobrze !
Youki: I tak wiem, że wrócisz kochanie :*
Nikai: Weź ty w końcu zachoruj !
Youki: No dobra a teraz tak... O boziu... kompletnie opuściłam się w twoim blogu ... Przepraszam ! Jakoś miałam teraz dużo spraw na głowie i mi wypadło to z głowy .... Wiesz problemy egzystencjalne itp. Postaram się nadrobić wszystko jak najszybciej i dać WIELKI komentarz pod twoim arcydziełem!
A co do moich rozdziałów to mogłaś by spojrzeć na nie surowym wzrokiem, bo chcemy wiedzieć co trzeba jeszcze poprawić, aby rozdziały były bardziej zjadliwe :*
Z utęsknieniem Twoja Youki i Nikai :*