Nikai: Ja dzisiaj nie mam zbyt wiele do powiedzenia -_-
Youki: To po cholerę się pierwsza wyrywasz ?
Nikai: Lepiej się pochwal swoim wierszykiem, a nie mnie wyzywasz ;___;
Youki: Piekło w górze... Piekło w dole ... Rozwścieczyłeś Melę, Ty Matole !
Nikai: Spoiler ... spoiler is everywhere !!
Youki: Mówisz do spojlerki numer 1 !
Nikai: Możemy po prostu zaczniemy pisać ? Albo jak chcesz ujawniły zakończenie? Pierwszej części ? Nie, od razu trzeciej ! :)
Youki: Jaki spoiler ! A tak wgl, my nie znamy zakończenia dla tego rozdziału i Ty mówisz o trzeciej części ?
Nikai: Eee... ja chcę pisaaaaaać *_*
Youki: Ok, ok *^*
***
Nagle poczułam dotyk na mojej piersi, więc zaniepokojona otworzyłam oczy i ujrzałam spokojne oblicze śpiącego Jerarda. Przetarłam oczy myśląc, że mam jakieś halucynacje lub mogłam być jeszcze po części w świecie snów. Jednak słysząc jego mamrotania i mruczenia od razu uświadomiłam sobie, iż ten dureń wpakował się do łóżka Ikari.
- Meluś, nie tak ostro - wysapał.
Krzyknęłam już doskonale przebudzona, on błyskawicznie otworzył oczy, a Ikari podniosła się do pozycji siedzącej nie wiedząc co się dzieje. Uderzyłam go prosto w nos, ten jęknął z bólu i poleciał na drugi koniec pokoju. Sukkub zdziwiony dołączył do moich wrzasków i rzucił do przodu poduszką, jakby to miało odpędzić tego zboczeńca. Spojrzałam na nią w niedowierzaniu.
- Myślisz, że czymś takim go powstrzymasz ?
- Ja tam go tu nie chciałam ! - była widocznie zirytowana - Splugawi mi mój pokój ! Żaden mężczyzna nie postawił tu nogi.
- Jak?
Zrozumiała moje wątpliwości i odpowiedziała.
- Pomyśl tylko, jakbym uprawiała seks w zamku to czy tatko wypuściłby jakiegokolwiek faceta żywego ? Nie, robię to po za zamkiem.
- Aha. W sumie ...
Jerard próbował niepostrzeżenie wyjść z pokoju, ale szybko podbiegłam do niego i złapałam za pasek spodni przyciągając do łóżka, gdzie kazałam mu usiąść.
- Czemu go nie wywalisz ? - spytała zdegustowana Ikari - Chyba nie będziecie TEGO robić TERAZ ?
- No co ty, chcę żeby się wytłumaczył - uspokoiłam ją.
- Hm, miałem ważną wiadomość ... ale skoro nie chcecie wiedzieć, cóż nie moja sprawa - wtrącił czerwonooki.
Spojrzałyśmy na niego ze złością, bo miał czelność sobie z nami droczyć. Ten wzruszył tylko ramionami, nic nie mówiąc.
- Dobrze, jaka jest ta ważna wiadomość? -spytałam się.
- Przyleciał piękniś na smoku i miałem was obudzić, ale Mela tak słodko spała, że musiałem dołączyć. - powiedział z miną niewiniątka.
- Co?! - wykrzyczała podniecona Ikari - Muszę się szybko ubrać !
Kiedy Jerard wstał, aby mnie wyciągnąć z pokoju, ona pociągnęła mnie do obszernej garderoby w celu poszukiwania idealnej kreacji na wyjście. Rzuciła mi prostą czarną sukienkę, która kiedy ją włożyłam sięgała mi do połowy uda, natomiast na nogi nasunęłam czarne buty na średniej wysokości obcasie.
Zerknęłam w bok i zauważyłam gapiącego na na mnie Jerarda, który chłonął wzrokiem całą moją postać, tak aż poczułam gęsią skórkę. Jego komentarz był bez cenny:
- Lepiej byś wyglądała bez tej szmatki.
- Czyli wolałbyś, żeby chodziła nago poza zamkiem ? - spytałam unosząc zadziornie jedną brew.
- Zdejmuj to, u mnie się ubierzesz. Moje ciuchy przynajmniej cię dobrze zasłonią.
- Nie sądzę - powiedziałam stanowczo - ty za to byś się ubrał, masz spodnie z wczoraj i nic na górze.
- Dobra, ja już nic nie mówię. Spotkamy się na dole. - odszedł pokonany szurając nogami.
W czasie naszej wymiany zdań czerwonowłosa zdążyła wbić się w długą do kolan i odsłaniającą całe plecy czarną, rozkloszowaną sukienkę. Włosy ułożyła w gładkie fale, a na usta nałożyła szminkę koloru swoich włosów. Na jej uszach zawisły ciężkie, srebrne kolczyki. Spojrzałam na nią zszokowana, jak na nią sukienka była dość skromna. Myślałam, że na wyjście z Tsukim odsłoni jak najwięcej, jednak ona obrała inną strategię.
- No co ? Nie chcę wszystkiego odkrywać, ale nie zaszkodzi pokusić. Tym razem to ty jesteś seksbombą ! Ulala, masz świetne nogi i cycki - aby podkreślić znaczenie swych słów złapała mnie za piersi. - że tez wcześniej nie zauważyłam.
- Nie musisz mnie macać - sapnęłam.
- Uczeszę ci włosy w kucyk, aby odsłonić twoją łabędzią szyję i podkreślę oczy niebieskoszarym cieniem.
Oddałam się w jej ręce i po chwili nie wyglądałam na dziewczynę, która przed chwilą stała z łóżka. W lustrze widziałam seksowną kobietę, przyciągającą męskie spojrzenia. Moja przyjaciółka spojrzała na mnie przez ramię z chytrym uśmieszkiem, jakby wiedziała o czym myślę. ( nie patrzcie na tatuaż)
Nie czekałyśmy dłużej, tylko popędziłyśmy na dół, aby wyjść z naszymi ukochanymi. Miałam nadzieję, że między Ikari a mężczyzną z balu wszystko dobrze się ułoży i już nie długo będę mogła ich nazywać parą.
Na dole stał już Jerard ubrany w ciemną, opinającą koszulę a do tego miał doskonale dopasowane czarne dżinsy. Jednak nie zwrócił na nas większej uwagi, bo coś w środku z jednej sal przykuło jego uwagę. Nie powiedział nic, gdy dotknęłam jego ramienia. Zawędrowałam za jego spojrzeniem i zastygłam oniemiała.
W pokoju, który przypominał salon na kanapie rozsiedli się Lucyfer i Tsuki ! Oboje w najlepsze popijali sobie jakiś trunek i w sumie musieli nieźle już się napić, bo szatan uśmiechał się pod nosem jak naćpany. Do środka natychmiast wparowała jego córka i wyrwała ojcu szklankę z dłoni.
- Nie rób wstydu ! - spojrzała zażenowana na Tsukiego. - Przepraszam za niego.
- Córcia, co ty mówisz ? Niech zięć wie, jaki jestem - wybełkotał w odpowiedzi Lucyfer.
- CO ?! - wykrzyknęłam wraz z Jeradem i pociągnęłam go do środka.
Ikari stała cała czerwona, nie wiadomo, czy to ze złości, czy po prostu zawstydziła się. Tsuki przepraszająco na nią spojrzał i wzruszył ramionami. Szybko odwróciła wzrok i zatrzymała go na mnie, bezgłośnie powiedziała " To koniec".
Czerwonowłosy wstał i poklepał po ramieniu szatana będącego już w stanie pół snu.
- Zaprosił mnie i zaczęliśmy rozmawiać. To nie jego wina, to ja powiedziałem, że w przyszłości zamierzam poprosić cię o rękę - powiedział skruszony do Ikari, nadal wpatrującej się we mnie - Jeśli taka perspektywa cię obraża, mogę zaprzestać jakichkolwiek zalotów. Jednak nie mogę się już odkochać. Zawładnęłaś mną w momencie, gdy powiedziałaś jak masz na imię. Tyle mi wystarczyło, aby oszaleć z miłości.
Patrzyła na mnie z oczami w których kącikach zaczęła zbierać się krew, była całkowicie osłupiała. Nie ruszyła się nawet o centymetr, nie wspominając o wypowiedzeniu przez nią jakiekolwiek słowa.
- Rozumiem - szepnął podłamany Tsuki i ruszył do wyjścia.
Córka Lucyfera ruszyła się nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i podbiegła do swojego ukochanego przytulając się do jego pleców.
- Czyli jesteś tym jedynym, w końcu się odnaleźliśmy. Myślałam, że coś takiego jest niemożliwe. Bratnie dusze, rozumiesz. Ale gdy widziałam Melanie i Jerarda wydawało się to już mniej niemożliwym. A teraz spotyka to też mnie.
Odwrócił się do niej i pocałował delikatnie a z tyłu odezwał się nagle przytomny Lucyfer.
- Nie zgadzam się na publiczne okazywanie czułości, szczególnie to nie przy mnie. Wynocha, chcę się upić.
Szybko czmychnęliśmy na zewnątrz zamykając za sobą drzwi, tym samym pozostawiając szatana w samotności. Jego córka spojrzała w stronę zamkniętego pokoju zaniepokojona, ale stanowczo chwyciłam ją za ramię. Ruszyliśmy na rynek, tak zaproponował Jerard.
***
Byliśmy na miejscu, wszędzie wokół demony i demonice sprzedawały produkty różnej maści. Wszystko wyglądało niemal tak samo, jak w ludzkim świecie. Tylko rogi lub ogony, które wyrastały ciała sprzedawców, odróżniały te dwa światy.
Przechodziłam między stoiskami, a każdy kolejny był ciekawszy od poprzedniego. Zaciekawiły mnie wyłożone na blat buty, zaskakująco podobne do glanów. Od razu pochwyciłam jedną parę i przymierzyłam. Były wprost przepiękne, już miałam kupić, gdy poczułam na plecach wzrok moich towarzyszy. Odwróciłam się, w oczach Jerarda widziałam po wątpienie, jakby nie wierzył w to co robię.
- Nie kupuj tego, bo to totalnie nie seksowne - wymamrotał.
- W dupie to mam ! - wykrzyczałam i w przypływie buntu zakupiłam je. Aby nikt mi ich nie zabrał schowałam je w wietrznej komorze, którą przyzwałam.
Kazałam sprzedawcy zapisać rachunek na konto Lucyfera, później się będę martwić. Po minutce odeszłam od stosika pogwizdując, w rękach trzymając nowy nabytek. Ikari pokręciła głową. Podbiegła do mnie i chwyciła za ramię ciągnąć do wystawy z kobiecą odzieżą. Pokazała mi jedną z sukien.
- Czy ty nie masz ich już za dużo ? - spytałam.
- Nigdy nie zaszkodzi kupno nowej. No ale chyba rzeczywiście dzisiaj nie kupię. - mruknęła i spojrzała do tyłu.
Za nami wlekli się nasi mężczyźni, już wyglądali na zmęczonych. Widocznie, każdy facet nie wytrzyma z kobietą na zakupach. Gdy zobaczyli nas przy ciuchach zgodnie jęknęli.
- Może damy wam nasze karty i będziecie mogły sobie zaszaleć? My w tym czasie oddalimy się. - powiedział Jerard.
- W sumie przyda się - mruknęła w odpowiedzi jego siostra - Chcę się przejść do stosika z bielizną i znaleźć coś seksownego. Mela idzie ze mną.
Spojrzeli na siebie z chytrymi uśmieszkami, jakby komunikowali się telepatycznie w celu uknucia planu.
- Jak tak, to ewentualnie możemy się z wami wybrać i doradzić - błysnął uśmiechem Tsuki.
- Ta na pewno - powiedziałam. - A świnie zaczną latać.
- Kira lata, to prawie to samo - prychnął w odpowiedzi Jerard.
- Sobie później popatrzysz - odgryzłam się.
- Ja już ci nie wierzę. Pewnie znowu mnie zostawisz w sypialni dla sukkuba. A u mnie przeciąg jest, byś mogła mnie rozgrzać jakoś w nocy.
- A co do tego, póki nie wymienisz tego okna, to śpię u Ikari.
- Nie.
- Tak - triumfowałam.
- Ta-ak ! - zaśpiewała Ikari i ruszyła w poszukiwaniu bielizny.
Demonstracyjnie odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do przodu. Gdy dołączyłam do przyjaciółki ta już trzymała w dłoni koronkową koszulkę na ramiączkach, która na pewno nic nie zakryje, gdy się ją ubierze. Przyjrzała się jej i przyłożyła do siebie, patrząc na mnie w oczekiwaniu na opinię.
- Wiesz, że będziesz wyglądać we wszystkim świetnie. - powiedziałam jej.
Poczułam, że ktoś nas obserwuje, więc spojrzałam kątem oka. Jakaś para demonów, kobieta i mężczyzna patrzeli na nas z pogardą. Nie rozumiałam dlaczego, do momentu gdy się nie odezwali.
- Patrz, dziwka znalazła sobie towarzystwo. Jak musimy być zdesperowana ta dziewczyna, że zadaję się z taką kurwą, co wlazła do łóżka własnego brata. - wycedziła kobieta.
- Ja się dziwię, że nie pieprzy się jeszcze z ojcem. - zaśmiał się szyderczo - Ta jej koleżaneczka, pewnie jest taka sama. Po co miała by się koło niej kręcić. Mamy przed sobą dwie rasowe kurwy.
Spojrzałam zszokowana na Ikari, która ściskała w rękach koszulkę. Odwzajemniła moje spojrzenie, w jej oczach dojrzałam ból. Mnie słowa tych osobników nie specjalnie wzruszyły, ale widocznie moją przyjaciółkę tak. Mogłam przejść obok tego obojętnie, wzruszyć ramionami i zignorować słowa demonów. Jednak, tu już nie chodziło tylko o mnie, tylko o nią.
Pozwoliłam na to, aby złość odmieniła moją postać. Za sprawą magii krótka sukienka wydłużyła się i spłynęła do ziemi, obrastając czarnymi piórami. Moje nowe równie ciemne skrzydła przebiły się przez skórę, a następnie przez materiał sukienki. Rozpięłam je na całą szerokość, wywołując tym silny podmuch wiatru. Obrazu dopełniły rogi wyrastające z czaszki i kosa która przekształcając się z katan pojawiła się mej dłoni.
Odwracając się do tych, którzy śmieli obrazić Ikari zauważyłam biegnących w moją stronę Jerarda i Tsukiego. Nie miałam dużo czasu, bo znając mojego ukochanego odciągnie mnie i nie pozwoli na to abym się narażała.
Sukkub spojrzał na mnie z podziękowaniem, wiedząc, że zamierzam się odpłacić.
Przywołam wiatr wiedząc, że nie powinnam tego robić, bo zakazał mi tego sam szatan, ale chciałam podjąć ryzyko. Jednak poczułam delikatne szarpnięcie do tyłu.
- Co ty robisz ?! - wykrzyczał zdenerwowany Jerard - Oszalałaś, co ty chcesz uczynić ?
- Robię to, co muszę. Obrazili ją, nie mają prawa jej oceniać! Mogli by to chociaż powiedzieć prosto w twarz, a nie szepczą za plecami - wykrzyczałam do przerażonej pary, nie byli już tacy odważni.
- Co ? I to ma być powód ?
- Nie było cię, nie słyszałeś jak nazwali Ikari dziwką ! - zaczęłam się mu wyrywać, chcąc dokonać zemsty.
- Kto śmiał obrazić moją córkę - usłyszeliśmy grobowy głos władcy piekieł.
Stał na nami z założonymi rękoma, nie wiadomo skąd się tu znalazł, ale w jego oczach widziałam żądzę mordu. Wskazałam mu winowajców i nim się obejrzałam chwycił oboje za gardło.
- Dziękuję Melanio - uśmiechnął się do mnie - O i wiem, że obciążyłaś moje konto! Ale w sumie, nie długo będziesz należała do rodziny, więc się nie martw
Gdy to powiedział zniknął w kłębach hebanowego dymu zabierając ze sobą dwoje, wijących się nieszczęśników.
Wokoło zapadła głucha cisza, pewnie nie często widzieli swojego pana w takim stanie. Wszyscy zaczęli patrzeć na naszą czwórkę z respektem bojąc się wykonać jakikolwiek gest. Coś mi mówiło, że nikt już nie będzie szydził za plecami sukkuba.
A jeśli już o niej mowa, to tuliła się do Tsukiego nie zwracając na mnie i na Jerarda większej uwagi. Ja powoli zaczęłam wracać do zwyczajnej formy. Uspokoiłam oddech i pozwoliłam, aby mój ukochany odciągnął mnie od stoisk. Nie martwiłam się o moją przyjaciółkę, zostawiałam ją w dobrych rękach.
Wyszliśmy z targu, zbliżaliśmy się do linii drzew, za którymi wyłaniał się obraz uroczej łąki. Była piękna pogoda, więc ten mały spacer był dla mnie bardzo przyjemny. Wbiegłam na polane i odetchnęłam pełną piersią wdychając zapach kwiatów, które tworzyły przepiękną, wielokolorową mozaikę. Zdjęłam buty, aby poczuć świeżą trawę na nagiej skórze. Odwróciłam się, ale nie zdążyłam więcej zrobić, bo Jerard rzucił się na mnie. Upadliśmy na ziemię, on skutecznie przyciskał mnie do niej ciężarem swojego ciała.
- Teraz mi już nie uciekniesz - wymruczał.
- Kochanie, ale ja nie zamierzam nigdzie ci uciekać - wpiłam się w jego usta.
* The END *

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz