Youki: Zauważyłaś, że mamy dużo zdjęć Lucjusza ?
Nikai: Hai ! Super, nie ?
Youki: Co nie, słońce ?
Nikai: Kocham Tsukiego :*
Youki: Dlatego został wprowadzony ?
Nikai: Kocham kiedy jesteś chora :) Stajesz się taka miła i spokojna !
Youki: Dziękuję. Ale przestań, bo się rumienię. Jeszcze zawołam Pana Misia.
Nikai: Lepiej piszmy ^_^
***
Ciągnęłam go za ramię przepychając się przez tłum, wolną ręką spychałam przeróżne istoty na bok, gdy było zbyt tłoczno. Niektórzy rzucali mi wrogie spojrzenia, oraz krzyczeli na znak protestu, słyszałam jak szepczą między sobą. Pewnie dziwili się widząc mnie tutaj, nowa twarz i w dodatku upadły anioł szybko staje się tematem plotek. Nie można pominąć również tego, że prowadziłam się z synem szatana, który był w piekle dość popularny, czego dowiedziałam się już na wstępie.
Jednak nie chciałam teraz o tym myśleć, miałam zamiar spędzić trochę czasu z Jerardem. W ciągu ostatnich kilku godzin tyle się zmieniło w moim życiu. Znalazłam nowy dom, który dla innych mógłby się wydawać okropnym miejscem, do którego wprowadził mnie sukkub. Co dziwne szybko wybaczyłam owemu stworzeniu i szybko się nim zaprzyjaźniłam. Wszystko było takie zwariowane, ale za nic w świecie nie odeszłabym stąd.
Ku mojej uldze nareszcie znalazłam uchylone wrota prowadzące na hol, szybko się przez prześlizgnęliśmy. Stanęłam tyłem do nich i oparłam dłonie na biodrach, myśląc co dalej zrobić. Usłyszałam huk zamykanych drzwi, po chwili do nich przyciskał mnie mój ukochany. Spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział zachrypniętym głosem :
- Tym razem mi nie uciekniesz.
- Co zrobisz bym tego nie zrobiła ?
- Hm, mam bujną wyobraźnię. Jestem nawet wstanie przywiązać cię do łóżka - wymruczał mi do ucha.
Jego usta znalazły się na moich i zaczęły powolną, słodką torturę. Pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne, jego język spotkał się z moim w namiętnym splocie. Dłonie Jerarda zsunęły się na moją talię wpijając się w skórę, moje biodra automatycznie wysunęły się do przodu w ramach zachęty do dalszej zabawy. Zaczął podgryzać moje i tak już nabrzmiałe wargi a potem zsuwał się powoli na szyję.
- Oż cholera - usłyszałam głos Lucyfera, który wyłonił się z ciemności przyodziany w coś na kształt czarnego ręcznika.
- Ty stary dziadzie, mógłbyś raz w życiu się porządnie ubrać i nauczyć czegoś takiego jak "wyczucie czasu "! - wykrzyczał wzburzony Jerard.
Szatan spojrzał na niego urażony i podszedł do nas bliżej. Tak, wygląd jak nieszczęśnik. Im był bliżej tym bardziej chciało mi się śmiać.
- Jak chcecie się miziać, to nie na widoku - westchnął - Mnie takie coś nie jara, Ikari owszem... A właśnie, widzieliście ją ?
- Podrywa jakiegoś faceta - odpowiedziałam
- Co ?! - wykrzyczał, wyglądał na takiego, co właśnie usłyszał, że zbliża się koniec świata. - Zostawiła swojego tatusia dla obcego gościa ! Idę się upić, tylko to mi pozostało ...
- Co mu ? - spytałam mojego demona.
- Syndrom " córeczki tatusia". Ma bzika na jej punkcie, ona zresztą też się nim zachwyca.
- Może go zostawimy ? Nie chce mi się go pocieszać - wyszeptałam.
- A komu by się chciało?
Wziął mnie na ręce, czarne skrzydła rozdarły jego czarny smoking, gdy wyrosły spod jego skóry. Unieśliśmy się razem, wyleciał zamku i piął się ku górze, konkretnie to na balkon swojej komnaty. Postawił mnie na nim, gdy już wylądowaliśmy i zaczął szukać coś po kieszeniach. Widocznie szukał kluczy, bo z przekleństwem na ustach wybił szybę, gdy ich nie znalazł.
- Taaak. Bo szyby nie są potrzebne - wybąkałam.
Spojrzał na mnie i wzruszył ramionami na znak obojętności. Weszliśmy do środka i od razu bez żadnego ostrzeżenia rzucił się na mnie, jak dzikie i wygłodniałe zwierzę przyciskając do ściany. Kontynuował to co zaczęliśmy na holu, tym razem jednak był odważniejszy i mniej powściągliwy. Sięgnął po sznurki strasznie opinające gorsetu, zadziwiająco szybko sobie z nim poradził i po chwili stałam tylko w cienkiej halce.
- Czy ty masz na sobie pantalony ? Serio ? - zaśmiał się.
- Nie powiesz, że nie są seksowne ? - spytałam zadziornie.
- Nie przeczę.
Poprowadził mnie łóżka, gdzie pozbawił mnie wszystkie co miałam na sobie. Leżałam zupełnie naga, on natomiast był całkowicie ubrany. To było jak dla mnie niesprawiedliwe, dlatego zaczęłam go rozbierać. Jako pierwsze na podłodze znalazła się góra. Przejechałam paznokciami po odsłoniętym torsie, zjeżdżając w dół coraz bardziej wbijałam je w twarde mięśnie. Sądząc po jego przyspieszonym oddechu spodobało mu się to. Zjechałam na jego krocze i ścisnęłam jego męskość przez materiał spodni.
- Czy taki dotyk ci się podoba ? - nawiązałam do naszej wcześniejszej rozmowy.
- Żaden nie można się równać z twoim - wysapał.
W tamtym momencie do pokoju wpadł nie kto inny jak Ikari, szybko oddychała po biegu i była cała zarumieniona. Coś mi mówiło, że nie przyszła do mnie z błahą sprawą. Jerard spojrzał na nią nieprzytomnie, chyba nie za bardzo wiedział, co się dzieje.
- Mela, Mela ! - wręcz wyśpiewała moje imię - Stało się !
- Co ?!
- Pocałował mnie !
- Kto ?!
- No jak kto? Tsuki ! - wykrzyczała podekscytowana.
Wywinęłam się spod ucisku mojego kochanka i stanęłam pewnie na
nogach zabierając kołdrę, którą się okryłam, pod pachę wzięłam również
jedną poduszkę.
- Jerard, dzisiaj śpisz sam w tym przeciągu - powiedziałam.
Nadal siedział na łóżku i wpatrywał się w jakiś punkt, nie pojmując co się właśnie wydarzyło. Było mi go trochę żal, ale chciałam zacieśnić więzi z sukkubem. Postanowiłam, że zanocuję u niej, a jego pozostawię samemu sobie.
- Znowu mi to zrobiłaś ... Okrutnico - wyszeptał zdruzgotany.
- Masz problem, braciszku. Sam sobie ulżyj - zwróciła się do niego Ikari, w jej oczach zapłonęły złośliwe ogniki.
Zostawiłyśmy go osłupiałego i pognałyśmy czym prędzej do jej komnaty, aby zacząć nocne pogaduszki. Po drodze mijałyśmy gości, którzy zatrzymywali się, aby popatrzeć na moją wyjątkową kreację, którą była kołdra. Gdy byłyśmy na miejscu rzuciła w moją stronę koszulkę nocną, która więcej odkrywała niż zakrywała, ale w sumie była wygodniejsza od pierzyny, więc nie protestowałam. Sama również założyła podobną i usiadła na wielkim łożu. Poklepała miejsce obok siebie zachęcając mnie, abym do niej dołączyła.
- A więc ? Jak to się stało ?
- Gdy już wyszliście, zaczęliśmy rozmawiać. Okazał się być bardzo inteligentnym i szarmanckim mężczyzną. Nikt wcześniej mi się tak nie spodobał, dlatego nie zasięgnęłam po moje " sukkubie sztuczki ". Jakaś tak wyszło, że odeszliśmy w dalszy kąt sali. Od razu wyjawiłam mu, że jestem sukkubem i ku mojemu zaskoczeniu jakoś bardzo się tym nie przejął. Wyznałam mu również, że ciężko mi przebywać z innymi demonami, bo te widzą we mnie tylko kogoś, kto widzi przyjemność wyłącznie w seksie. Jakież słodkie było to, gdy powiedział, że otaczają mnie idioci. No normalnie się rozpłynęłam. Dowiedziałam się, że tresuje smoki, dlatego nigdy nie znajduje czasu na takie rzeczy jak na przykład bal. Wiedź, że te stworzenia znajdują się daleko od naszego zamku i z powodu tej odległości powiedział mi, że za chwilę będzie musiał wyruszyć
w drogę powrotną. Mieliśmy się już pożegnać, gdy schylił się i złożył najdelikatniejszy pocałunek na mych ustach, jaki można sobie wyobrazić. Po tym powiedział, że pragnie następnego spotkania, dlatego przyleci jutro na swych chowańcu. Potem odszedł, ja zostałam pod ścianą totalnie osłupiała i z takim bałaganem w sercu, że zapomniałam jak się oddycha.
- Wow - tylko tyle byłam wstanie powiedzieć - to takie romantyczne. Czemu Jerard taki nie jest ? Jego największym gestem dzisiejszego wieczoru, było wybicie okna na balkonie. Masz szczęście.
- Ale nie uwierzysz co się potem stało !
- Dawaj - odrzekłam zaciekawiona.
- Podszedł do mnie schlany ojciec, który mamrotał coś pod nosem, w stylu " Moja córeczka mnie porzuciła". No nie do wiary ! - aby podkreślić wagę swoich słów wyrzuciła ręce do góry.
Ja tylko uderzyłam się w czoło załamana zachowaniem władcy piekieł.
- Ciekawe kto mu powiedział, że z kimś rozmawiam ?
- Pewnie Kira ! Twój zniedołężniały brat, który próbował mnie zgwałcić - wykrzyczałam szybko, nie zdradzając, że to ja palnęłam przed Luckiem, iż Ikari nie jest sama na balu. - Wiesz, on byłby to tego zdolny.
- Masz rację !
- Widać, że nie macie tej samej matki - zauważyłam.
- Tak, moją tata kochał - wyszeptała nagle zasmucona.
- Kochał ? A nie kocha ?
- Zmarła nie wiele lat po moim urodzeniu. Miałam zaledwie siedem ludzkich lat, gdy zobaczyłam brutalną śmierć zadaną mej matce.
- Jak to ? Ktoś w piekle dopuścił się czegoś takiego. Aż nie chce mi się w to wierzyć.
- To nikt stąd jest winny jej unicestwieniu.
- Więc kto to zrobił ?
- Chcesz poznać całą historię ? - spytała.
- Jeśli nie jest to dla ciebie zbyt trudne.
- Dobrze, zacznijmy więc od tego, że Rosalia była czystą i niewinną istotą z między świata. Pewnego razu niczego nieświadoma oddaliła się od domu i zgubiła się w ciemnym lesie. Natknęła się na portal prowadzący do piekieł, czego nie wiedziała. Kierowana czystą ciekawością wkroczyła w niego. Pewnie poczułaś ból, gdy przechodziłaś przez podobny. Jej był kilka razy mocniejszy, gdy znalazła się po drugiej stronie miała być martwa, jak każdy nieproszony gość. Jednak ona przeżyła, leżała obolała na ziemi walcząc o kolejne oddechy. W takim stanie znalazł ją mój ojciec, który wówczas był na polowaniu. Całkowicie zauroczony jej pięknem i bijącym od niej dobrem uratował ją od powolnej śmierci. Minęło parę dni zanim przebudziła się i uświadomiła sobie, że nie jest u siebie. Na brzegu łoża, w którym doszła do siebie siedział mój tata. Przez te wszystkie dni czuwał przy niej i czekał na jej przebudzenie. Nim się wszyscy obejrzeli piekło zaczęło się zmieniać z mrocznego, strasznie ponurego miejsca, na radosny, wręcz nie możliwie piękny świat. Wszystko dzięki Rossali, która wzbudziła w w bezlitosnym władcy piekieł uczucia, o które by się wcześniej nie posądzał. Owocem ich miłości byłam ja, pierwszy w piekle sukkub, pierwsze demonie dziecko. Dowiedzieli się o tym łowcy z nieba i zostawili na nas pułapkę. Tak dokładnie to na mnie, ponieważ to ja byłam dla nich nowym złem. Zwabili moją matkę wiadomością o chorobie panującej w jej wiosce, w której się urodziła. Zabrała mnie ze sobą, w końcu czego miała się obawiać? Byłam córką szatana, coś takiego jak choroba mi na zagrażało. Jednak moja matka nie przewidziała, że gdy pojawimy się w tamtym lesie, w którym ona kiedyś się zgubiła napotkamy dwóch łowców. Jak wspomniałam, to ja byłam celem i ona dobrze to zrozumiała. Użyła wszystkich sił aby ich ode mnie odciągnąć, jednak gdy zorientowała się, że nie ma żadnych szans otworzyła dla mnie portal i stanowczo do niego wepchnęła. Na koniec zobaczyłam jak dwa miecze przebijają jej drobne ciało. - na chwilę zamilkła, jakby zbierała siły na to aby dokończyć swoją historię - Biegłam szybko do zamku, w nadziei, że tata coś z tym zrobi. Wpadłam na niego na holu i wykrzyczałam, że zabijają mamę. Błyskawicznie znaleźliśmy w tamtym lesie. Jednak na miejscu pozostało tylko zmasakrowane ciało Rossali. Po tamtym zdarzeniu zaczęła się wojna z niebem, mogliśmy wygrać, gdybym nie została schwytana. Oszczędzili mnie, ponieważ tata zaproponował pokój. I tak o to jestem.
Spojrzała na mnie, po jej policzku spływała krwawa łza. Za nią poleciały kolejne brudząc jej twarz. Bez wahania przytuliłam ją do siebie i zaczęłam głaskać po głowie jak dziecko, którym przez chwilę znów się stała. Przykryłam nas kołdrą, jej oddech był coraz spokojniejszy, w końcu zasnęła a ja razem z nią.
***
The End (E.N.D. ???? <3 )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz