***
- ... twoją karą będzie - spojrzałam się na Lucyfera oczekując jego wyroku na Jerarda - przyjście na bal powitalny!
Odetchnęłam z ulgą, nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji. Coraz bardziej piekło mnie zaskakiwało, było bardzo normalne, wręcz ludzkie. Z każdą sekundą przekonywałam się do nowego miejsca zamieszkania, czułam się tutaj bezpieczniej niż na ziemi. Wszystko było prawdziwe, każdy taki był, nie ukrywał swoich emocji. Wiedziałam, że tu się odnajdę, bo ponad wszystko uwielbiałam spontaniczność i szczerość.
- Bal ? - spytałam z radością.
Szatan spojrzał na mnie z zadziornym uśmiechem i przytaknął skinieniem głowy. Ikari powoli podeszła do tronu i ... wskoczyła na jego kolana. Ku mojemu zaskoczeniu ten przygarnął ją do swojej piersi i pogłaskał po ognistych włosach.
- Heh, tęskniłem - powiedział z zadziwiającą czułością.
- Cześć, tatko - odpowiedziała i cmoknęła go w policzek.
- Kira zaczyna węszyć po zamku, dobrze, że jesteś. - westchnął a potem dodał z uśmiechem - W sali balowej już zaczęły się przygotowania, za jakieś trzy godziny wszystko będzie gotowe. Także, możesz już zacząć szukać sukienki.
- E, mogę pójść jako sukkub, tak jak teraz - dąsała się.
- Prędzej piekło zamarznie, jeszcze zaczną cię napastować !
Z uśmiechem na twarzy obserwowałam tę scenkę, kiedy zauważyłam, że obok mnie nie ma Jerarda. Zaczęłam się rozglądać, ale moje starania przerwał Lucyfer:
- Nie ma co się trudzić. Jest drugim skrzydle zamku, na czwartym piętrze i zmierza do swej komnaty, którą może zaryglować. Boi się chłopina, nie bądź dla niego za ostra, w końcu to jedyny syn, który mi się udał.
- Aha...Dziękuję.
Odchodząc usłyszałam dialog córki i ojca.
- Tatko, ona go zje a potem wypluje !
- Kobieca złość to najgorszy wymiar kary.
- Skąd ty to wiesz?
- Twoja matka dała mi popalić i to nie jeden raz - jego głos się załamał.
Wiedziałam, że nie mogę używać magi wiatru, ale mimo to zaryzykowałam widząc, że zamek jest niemal pusty. Niezwykle przyśpieszyłam, mknęłam przez korytarze i schody niczym huragan, lekka jak piórko. Zauważyłam długie włosy Jerarda, już wchodził do pokoju, gdy ja szybko weszłam za nim i zatrzasnęłam z hukiem ciężkie drzwi.
Spojrzał na mnie z przerażeniem, jakby wiedział, że dosięgnie go z mojej strony surowa kara. Jak skazaniec usiadł na przepięknym łożu z baldachimem, którego czarne kolumienki sięgały samego sufitu. Zanim zabrałam głos, zaczęłam rejestrować wygląd jego komnaty, w której zapewne "przespał" wiele nocy. Musiałam przyznać, że miał gust. Czerwony dywan na którym stałam, był tak gruby i miękki, że można było zatopić z nim całe stopy. Jego posłanie zakrywał szkarłatny koc, połowę miejsca zajmowały wielkie hebanowe poduchy. Gdy człowiek coś takiego widział od razu robił się śpiący.
Odwróciłam się o sto osiemdziesiąt stopni w kierunku wielkiego okna, otwierającego się na balkon zarośniętego bluszczem. Po obu stornach łóżka stały komody z wiśniowego drewna, po prawej koło jednej z nich było przejście do łazienki, po środku której na złotych nóżkach stała piękna marmurowa wanna. Wszystko było piękne do momentu, gdy mój wzrok znowu zatrzymał się na Jerardzie. Miał spuszczoną głowę, czarna kotara jego włosów przysłoniła twarz.
- Jerardzie - zaczęłam spokojnie, lecz w pewną stanowczością.
- Po prostu powiedź mi, że mnie nienawidzisz - słyszałam w jego głosie rezygnację.
- Nie. Chcę rozmawiać. Nienawidzę monologów - tupnęłam nogą ze złości, która wyżerała mnie od środka.
W głębi serca, wiedziałam, że to co zrobił było przede mną, ale nie mogłam opanować swojej zazdrości. Robiłam źle, obwiniałam go za coś, co było dla niego normalne. Ale jak mogłam się opanować, skoro tak go kochałam ?
- W porządku! Chcesz to usłyszeć ? Tak, miałem prawie każdą kobietę i przy każdej czułem to samo - pożądanie. Tylko to, niczego innego w sobie nie wskrzesiłem, nie byłem wstanie poczuć więcej. Spisałem się na straty, myślałem, że nigdy nic więcej nie zostanie mi ofiarowane. - wstał i zaczął krążyć po pokoju.
- Ja nie chciałam znać historii twoich przeżyć seksualnych - prychnęłam - Tylko chodzi mi o to, czemu nie odsunąłeś się od Ikari, gdy ta złapała cię za krocze. Mógłbyś to wyjaśnić ?
- Kobieto, ja ci się zwierzam a ty to ignorujesz !
- Ty unikasz odpowiedzi. Ale naprawdę nie obchodzi mnie twoja przeszłość, nie było mnie wtedy, mogłeś robić co ci się żywnie podoba.
- Cieszę się. Bo ja naprawdę się przy tobie zmieniłem.
- Znowu unikasz odpowiedzi. - syknęłam, a ziemia pode mną zatrzęsła się.
- Jakie było pytanie ? - spojrzałam na niego z politowaniem - Okeeej! Po prostu mnie zaskoczyła, nie wiedziałem co mam zrobić !
- A tak naprawdę ? ...
- Nie każ mi tego mówić, błagam ... - spojrzał na mnie jak pobity pies.
- Czekam.
- Ja pier... Jestem facetem i każdego by podniecił dotyk sukkuba ...
- A ty jesteś demonem !
- Aaa! - zakrzyczał łapiąc się za głowę z bezsilności - Ożyły wspomnienia !
- Myślisz, że takie coś mnie zadowoli ? - pokręciłam w niedowierzaniu głową - Chcę prawdy, wiesz, że ona jest dla mnie najważniejsza.
- Okej... już za dwie...jedną... - przerwałam mu
- Skończ to ! Albo wyjdę stąd i nie wrócę !
Tym razem opadł całym ciałem na łózko i zakrył twarz ramieniem. Podeszłam bliżej, w myślach dając mu minutę na wyjawienie całkowitej prawdy. Gdy już stałam nad nim odkrył twarz i spojrzał mi prosto w oczy, tym razem powiedział szczerze i ze spokojem:
- Spodobał mi się jej dotyk.
- Dziękuję za twoją szczerość - a więc zależało mu na mnie.
Rzuciłam się w jego ramiona, wtuliłam twarz w jego pierś i pocałowałam delikatnie przez materiał koszuli. Czułam jak zesztywniał pode mną, pewnie zaskoczony moim zachowaniem. Czyżby myślał, że wybiegnę stąd z krzykiem, a na dowiedzenia sprzedam mu cios w policzek? Jakże się mylił.
Po chwili niepewnie przytulił mnie mocniej do siebie i zaczął głaskać po plecach, przez co dostałam dreszczy. Płomień pożądania na nowo się we mnie rozbudzał, odsunęłam się na długość ramienia, aby usiąść na nim okrakiem. Zaczęłam ocierać się o niego biodrami, błyskawicznie rozerwałam na nim materiał koszuli, także jej guziczki rozsypały się po całym pokoju. Jego dłonie zaczęły sunąc do moich pośladków i w tamtym momencie do komnaty wparowała Ikari, której włosy były rozwiane na wszystkie strony.
- Musisz mi pomóc wybrać suknię - zapiszczała.- Nie to ja wybiorę, ty po prostu się mną zachwycisz!
Spojrzałam na Jerarda, który był widocznie rozpalony i gotowy do niegrzecznych zabaw. Bezceremonialnie zsunęłam się z niego i podeszłam do jego przyrodniej siostry, aby ująć ją za ramię.
- Czy ty chcesz TERAZ wyjść ? - spytał zdezorientowany i przerażony.
- Słonko, musisz pocierpieć. Taka twoja kara - pomachałam mu na pożegnanie.
Oparł się na łokciach i wymownie spojrzał w dół, gdzie jego męskość doskonale wypierała materiał ciasnych spodni. Nie zamierzałam zostać, wyszłam spokojnie z pokoju ciągnąc roześmianą Ikari.
***
Znalazłam się w komnacie sukkuba, która przebiła swym wyglądem tą Jerarda. Podłogę pokrywała różowa wykładzina. Ściany były jasno różowe, w niektórych miejscach występowały złote zdobienia. Największe wrażenie u mnie wzbudziło łóżko z pięknym zagłówkiem, obitym pluszem w łososiowym kolorze, na końcu przechodzącym w złote zawijasy. Po prawej stronie od łóżka stała sofa ze stoliczkiem, na którym leżała taca z owocami.
Sięgnęłam po kusząco wyglądające winogrona, kiedy mój wzrok znalazł się na przeciwległej ścianie, która tak naprawdę nie była ścianą, tylko wielkimi drzwiami do garderoby większej niż sypialnia. Nawet mnie to zachwyciło.
Ikari stała oparta o framugę z szelmowskim uśmieszkiem, który wkradł się na jej twarz.
- I co ? Podoba się ? - spytała.
- Się pytasz! - wbiegłam do wspaniałego dla każdej kobiety, pomieszczenia. - Gdzie ty masz jakieś ubrania?
Zatrzymałam się, gdy ujrzałam same kobiece i seksowne ciuszki, które nie pasowały do mnie. Z nadzieją szukałam jakiejś wyciągniętej koszulki, bojówek, albo chociażby spranych dżinsów.
- Kobieto, moja garderoba jest znana w całym piekle - powiedziała urażona.
- Ale ja jestem z ziemi, może z nieba... nie wiem skąd !
- Nie dramatyzuj ! - próbowała mnie uspokoić. - Wybierzemy ci jakąś piękną kreacje. Nikt nie wychodzi stąd brzydko ubrany!
- Czy ty sugerujesz, że ja się brzydko ubieram?
- Nie. Tylko tak nie kobieco.
- Powiedział sukkub - mruknęłam.
Ikari wkroczyła do środka jak zawsze seksownych krokiem i skierowała się do wieszaków. Zaczęła nucić coś pod nosem przebierając w sukniach różnej maści. Wyjęła jedną, która nie wiem jakim cudem, utrzymała się na tak małym wieszaku. Była uszyta z krwiście czerwonego materiału, wyglądała na taką, która będzie się ciągnąć po ziemi, gdy się ją ubierze. Miała diabelnie głęboki dekolt w kształcie litery V.
- Niby mam to włożyć ? - spytałam.
- Oszalałaś, ta jest dla mnie ! Od tatki dostałam - odpowiedziała rozradowana.- Nawet nie będę musiała upinać włosów i tak przebiję wszystkie kobiety na balu.
Wydawało mi się, że była we własnym świecie, z początku myślałam, że jest żadną krwi i czego tam jeszcze, demonem. Miałam jednak zaszczyt zapoznać sukkuba z syndromem "cureczki tatusia". Z tego co zdążyłam zaobserwować to, że ciągle się uśmiechała.
- Mela, dla ciebie wybierzemy coś skromniejszego, a jednocześnie tak kuszącego, że Jerard po balu zedrze z ciebie suknie.
- Dobra, ale co ?
Opuściła swoją kreacje na kanapę stojącą po środku i podbiegła do innej części garderoby. Doprawdy, nie wiedziałam jak się w tym wszystkim odnajdywała. Po chwili trzymała w dłoniach hebanową suknię której materiał układał się w fałdy przypominające dziki wodospad. Dekolt miał kształt łódki, po której bokach wiły się niby płomienie.
- Czy to ma gorset ? Błagam, tylko nie to.
- Oh, to !
Mimo mych błagań, zostałam wciśnięta w balową suknię, czułam, że coraz trudniej mi się oddycha.
- Piękną, przecudna ... - zaśpiewała.
W moje włosy zostały wplecione szmaragdy i lapis - lazuli, odbijające światło. Spojrzałam na swoje odbicie w jednym w wielkich luster. Nie poznałam samej siebie, gorset doskonale uwydatniał moje piersi i podkreślał szczupłą talię. Dodatkiem do tego były czarne rękawiczki do połowy ramion. Obok mnie stanęła Ikari, już w swojej sukni. Kiedy ją założyła ? - tego nie wiedziałam.
- Jesteśmy piękne - wyszeptała.
- Chyba Ty.
- Taak, to czemu nie spotkałam jeszcze żadnego, pożądanego faceta ? Wiesz, to mnie już zmęczyło, codziennie ktoś inny. Dobra jestem sukkubem, ale ja też mam uczucia.
W jej oczach dojrzałam głęboko skrywany smutek, co mną wstrząsnęło. Taka kobieta jak ona, nie znalazła jeszcze swojej miłości ?
- Coś mi mówi, że dziś jest twój szczęśliwy dzień - pocieszyłam ją na tyle ile byłam wstanie.
- Zrobiło się smutno. Lepiej chodźmy, bo zaraz uzewnętrznię swoje uczucia w postaci okropnego płaczu. Nie chcesz tego widzieć, krew zamiast łez To nie jest piękny widok.
Więc wyszłyśmy z jej komnaty i powoli zaczęłyśmy schodzić po stromych schodach. Prowadziła mnie przez zawiłe korytarze wprost do sali balowej, w której Jerard niespodziewanie przechwycił mnie w swoje silne ramiona.
Uśmiechnął się do mnie i zaczął pożerać wzrokiem całą moją postać. Widocznie plan mojej nowej przyjaciółki zaczął działać.
- Wyglądasz jak ósmy cud świata - wymruczał mi do ucha.
- Hm, a ty chociaż raz w życiu jesteś przyzwoicie ubrany.
Wypuścił mnie ze swych objęć i udał obrażonego. Cóż wyglądał seksownie w czarnym smokingu, idealnie dopasowanym do jego ciała. Czerwony krawat podkreślał kolor jego oczu a włosy zostały dokładnie rozczesane i rozsypane na jego plecach.
- Ha, lecą disy ! - wykrzyczała uradowana Ikari.
- Wow, siostra ! Więcej nie mogłaś ubrać ? To do ciebie nie podobne, zazwyczaj to paradujesz na wpół naga.
- Bardzo śmieszne ! I od kiedy mówisz do mnie per siostra ?
Spojrzał na mnie, czyżby chciał pokazać, że sukkub stał się dla niego całkowicie obojętny ?
- Kazirodztwo, tyle wam powiem - powiedziałam i zaczęłam szukać stołu z jedzeniem.
Ruszyłam do przodu, obydwoje nie odstępowali mnie na krok, przepychałam się przez tłum rozbawionych demonów i ludzi, gdy nagle coś przykuło moją uwagę. Przetarłam oczy. Roześmiałam się głośno, bo nie spodziewałam się takich widoczków.
- Czemu nikt mi nie powiedział, że macie tu Hitlera w stroju pokojówki ?! - spytałam się.
- Eh, to jego kara na wieczność, za dokonane zbrodnie - powiedział obojętnie Jerard.
- Ja pierdziele !
- Ja widzę coś lepszego od tego cholernego nazisty - bąknął.
- Niby co ?
- To ! - wskazał na stół wprost tonący w jedzeniu.
Zaczęliśmy się ścigać do smakołyków, Ikari szła za nami osłupiała naszym zachowaniem. Gdy doszła do stołu, ja i mój ukochany zdążyliśmy posmakować co najmniej dziesięć potraw. Wszystko wręcz rozpływało się w ustach, dając uczucie błogostanu.
- Czy wy nigdy nie widzieliście jedzenia ? - spytała córka Lucyfera. - Jesteście jak zwierzęta. Podejrzewałam o to Jerarda, ale ciebie Mela to już nie.
- No dzięki - odpowiedziałam na jej złośliwy komentarz.
- Dobra, cicho - spojrzała na mnie z powagą i kontynuowała - Widzisz tamte ciacho na drugiej, jakieś cztery metry od nas ? Pierwszy raz go tu widzę, może przyjechał z daleka ?
Skierowałam wzrok tam, gdzie mi wskazała. Zorientowałam się, że chodzi tu o mężczyznę o czerwonych włosach, sięgających mu za ramiona. Idealnie podkreślały złote oczy, których spojrzenie było skierowane na naszą trójkę. Był wysoki, jego mięśnie przebijały się przez materiał granatowego garnituru. Otwarta postawa mówiła o stanowczości i o tym, że stąpa twardo po ziemi.
- O Tsuki się pojawił - powiedział spokojnie Jerard.
Obydwie skierowałyśmy na niego wzrok. Potem spojrzałam na Ikari, w której oczach zrodziła się nadzieja. Czyżby moje słowa stały się prawdą i urzeczywistniły się ?
- Bracie, znasz go ? - chwyciła go w błagalnym geście na ramię.
- Tak...Czekaj ..." bracie " ? Od kiedy ty tak mnie nazywasz ?
- Od teraz. Błagam cię zawołaj go. - szepnęła.
- Co ja będę z tego miał ?
- Wyjdziemy dzisiaj nieco wcześniej niż inni goście - wtrąciłam się, zatrzymał wzrok na mnie.
- Okej. - był potulny jak baranek.
Po chwili skinął do czerwono - włosego, który podszedł do nas powolnym krokiem, jakby nigdzie mu się nie spieszyło.
- Dobrze cię widzieć, Jerardzie - odezwał się pierwszy.
- Ciebie również - skinął mu głową - pozwól, że przedstawię ci moją ukochaną i przy okazji moją siostrę.
Uśmiechnęłam się tylko, za to Ikari odważnie podała mu dłoń, którą szarmancko ucałował.
- Nie mówiłeś, że masz tak piękną siostrę - mruknął do Jerarda - Jestem Tsuki, a ty piękna ?
- Kurczę, już mu się włączył typ uwodziciela. Tylko uważaj, ona jest pierworodną córką, sam wiesz kogo.
- Jerard, zamknij się - syknął sukkub - Mam na imię Ikari i na pewno nie jestem tak głupia, jak mój brat.
Ci dwoje do siebie pasowali, wiedziałam to na wstępie, dlatego chwyciłam dyskretnie Jerarda za ramię i pociągnęłam do wyjścia.
***
Youki: Troling na koniec.
Nikai: Jest 03.38 w nocy... nie piszę dalej, nope.
Youki: Ja też, dobranoc !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz