Zaczęłam się budzić pod wpływem krwisto czerwonego światła księżyca, wpadającego przez okno. Spojrzałam na śpiącego mężczyznę, który ani drgnął kiedy wyswobodziłam się z jego uścisku. Włożyłam mu do ramion poduszkę, aby nie zbudził się z mocnego snu. Na jego twarzy malował się spokój, a przecież tak rzadko dane mi było go zobaczyć. Nie chciałam odbierać mu tej przyjemności.
Cicho otworzyłam okno i jak cień przemknęłam na zewnątrz, by zatopić się w nocy, niespostrzeżona. Przybrałam swoją prawdziwą postać, a jednak tak bardzo mi obcą. Nieopodal usłyszałam szemrzącą wodę, poleciałam za tym odgłosem i trafiłam na przepiękną rzekę w dolinie. W wodzie odbijał się złowieszczy księżyc nadając bajkowej scenerii posmak grozy. Usiadłam na jednym z wielkich kamieni przy brzegu i spojrzałam na własne odbicie. Przyjrzałam się sobie i stwierdziłam, że nie wyglądam na takiego potwora, jakim się widziałam w głowie. Przypominałam uwodzicielskiego sukuba, który skrada się nocą by uwieść w snach niczego nieświadomego mężczyznę.
Westchnęłam ciężko, zaczęłam zataczać dłonią w wodzie delikatne kółka, także mój obraz się zamazał, pozostawiając mi wiele do myślenia. A gdybym znikła, jak błyskawica na niebie. Przez jeden krótki moment zabłysłabym a potem rozproszyłabym się tak, jakby nigdy nie istniała. Nie zostawiłabym nic prócz zniszczeń, szybciej bijącego serca u małego dziecka, które sądzi, że świat jest pozbawiony zła. Czyżbym nie stała się czymś co wzbudza przerażenie i strach ?
Kręgi w wodzie zaczęły się rozpraszać, w końcu całe zniknęły uwalniając odbicie męskiej twarzy tuż przy mojej. Rozpoznałam Jerarda wpatrzonego w czarną toń rzeki, w jego oczach ujrzałam przerażenie. Odwróciłam się zaniepokojona jego zachowaniem. Z zaskakującą siłą przytulił mnie i wykrzyczał przeraźliwie:
- Powiedz co robię nie tak?! Co mam zrobić, abyś przestałą ode mnie uciekać?! Błagam nie zostawiaj mnie teraz, gdy wiem, że bez ciebie umrę! To ty jesteś jedynym światłem w czarnym tunelu, przez które kroczę. Nie zabieraj mi nadziei...
Zamarłam gdy po policzku stoczyła się jedna, zagubiona łza będąca dopełnieniem jego słów. Otworzyłam usta, aby coś powiedzieć, ale nie wydał się z nich żaden odgłos, szok odebrał mi mowę. Jerard płakał jakby mnie już nie było, zatopiony własnych smutkach.
- Nic nie robisz nie tak. Nie uciekam od ciebie. Nie zostawię cię, bo sama również umrę z tęsknoty. I nie mogę zabrać ci nadziei, bo dla mnie ty nią jesteś - wyszeptałam czule, całując jego szyję.
Nawet się nie spostrzegłam, gdy mnie pocałował. W dotyku jego warg czułam wszystkiego emocje jakie nim targały, ból i smutek, oraz nienawiść do samego siebie. Zatopiłam palce w jego długich i gładkich jak aksamit włosach, chcąc przyciągnąć go do siebie jeszcze bardziej. Nie istniały już między nami żadne bariery, jakiekolwiek tajemnice, czy też myśli. W tamtym momencie całkowicie się na siebie otworzyliśmy.
Tę romantyczną chwilę przerwało głośne burczenie. Oderwaliśmy się ode siebie, ja zaśmiałam się głośno.
- Hmm, znowu w nieodpowiedniej chwili... ale tym razem to nie ja jestem głodna - spojrzał na mnie z wyrzutem.
- Bardzo śmieszne - burknął.
- A właśnie, że jest !
- Wiesz, że nie mamy nic do jedzenia w domu, był tylko jeden bochen.
- Ożeż kurka, i co teraz?
- Musimy wybrać się na polowanie ! - spojrzał na mnie z błyskiem w oku.
- No dobrze, ale chcę się najpierw ubrać.
Ruszyliśmy do chatki w milczeniu, słowa nie były nam potrzebne, cisza nas całkowicie nie krępowała. Trzymaliśmy się kurczowo za ręce, jakbyśmy bali się zgubić w ciemnym lesie. Gdy dotarliśmy do domu założyłam na siebie proste, ale obcisłe spodnie do tego czarną koszulkę. Zastanawiałam się co zrobić z długimi włosami, kiedy od tyłu podszedł do mnie Jerard i chwycił białe pukle w dłonie. Czułam jak delikatnie je splata, uczucie było tak miłe, że aż przymknęłam oczy.
- Już - usłyszałam po chwili.
Dotknęłam swoich włosów zaplecionych w warkocz, sięgający mi do pasa.
-Hm, to słodkie, ale zarazem dziwne ... robisz się za delikatny - wymamrotałam
- Kobiety! Jak za silny to zaraz niby damski bokser, jak za delikatny do pedał ! No nie mogę !
Zobaczyłam tylko jego plecy, gdy wychodził z domu. Poszłam za nim, byłam jakieś dwa kroki za nim, więc doskonale słyszałam jego mamrotania.
- Na co ja się piszę. Przecież ja zwariuje z tą kobietą po zaledwie tygodniu, ba już wariuje.
- Jak coś nie pasuje, to możesz sobie odejść - prychnęłam i rozłożyłam skrzydła szykując się do lotu w przeciwnym kierunku, do tego który on obrał.
- A ty co znowu ? - odwrócił się do mnie.
- Nic.
- Właśnie widzę, że nic.
- Nic.
- Ooo, uspokój się !
- Ja mam być spokojna ?! Ja ?!
- Tak ty!!!
- A kto nie tak dawno ryczał jak baba ? - spojrzałam na niego z rozbawieniem.
- Oż ty! Żeby sobie drwić tak z kogoś ? Ja ci pokażę - w jego oczach zabłysły dwa niebezpieczne ogniki.
Przybliżył się do mnie, niestety nie zdążyłam uciec. Znalazłam się pod nim i nie mogłam pohamować śmiechu, kiedy zaczął mnie łaskotać. Zawtórował mi głośnym rechotem. Naszą sielankę przerwał straszliwy ryk, zastygliśmy jak zaczarowani. Nasze spojrzenia skrzyżowały się a następnie skierowały ku mrocznej gęstwinie drzew, skąd dobiegał ów odgłos.
***
Youki: ahh, jak ja kocham kończyć w takich miejscach. *-*
Niku : Nie ogarniam już...
Youki: Oj tam, marudzisz
Youki: Nie używaj wulgaryzmów, niewychowana Ty!
Niku : ...
Youki: Te "trzy kropki" są tak wymowne :D
Niku : ...
Youki: To zanim Niku się pozbiera to wszystko najlepszego z okazji WALENTYNEK <3, które jak zwykle spędzimy z jedzeniem pod kocem, pisząc tradycyjnie EROTYKI :D Oczywiście dla WAS :3
Niku : Bla, bla, bla... na nic więcej mnie dzisiaj nie stać, bardzo mi przykro :C
Youki: Leniu TY przebrzydły idź lepiej spać
Niku: JA CI DAM ! Od razu mam więcej energii, szczurze !
Youki: Szczury są takie ładne, co ty do nich masz ??
Niku: Dobranoc - sranoc ! :**** Buziaki dla WAS :D
Youki: Dobranoc, cieniasie ! ;P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz