piątek, 21 listopada 2014

rozdział 14

Uwaga! 13 rozdział dodał się później, grając mi tym samym na nerwach. Więc ,aby go zobaczyć wpierw trzeba przeskoczyć o 1 dalej... Za wszelkie usterki serdecznie przepraszam ! ;-;

***

Rozdział 14
   Dopadli mnie. Moje ciało spowił chłód ziemi , na której aktualnie spoczywałam. Przymrużyłam oczy i usłyszałam głośny huk. To był tamten uroczy jeleń ,który uratował mnie wcześniej od śmierci głodowej. Był teraz taki inny, miał parę ogromnych i potężnych skrzydeł, wokół niego wytworzył się czarny wiatr, taki jakiś sama wytworzyłam. Czułam ,iż jesteśmy ze sobą w jakiś sposób powiązani. Widziałam, że nie czuł w ogóle lęku, był niewzruszony jak skała, której nawet prąd rzeki nie ruszy. Wystarczyło, aby tylko wziął zamach, a powalił by wszystkie drzewa w lesie. Jego poroże było większe, niż u przeciętnego jelenia, budziło respekt i postrach. Jego inteligentne spojrzenie szafirowych oczu, spotkało się z moim ogłupiałym.
   Stanął na dwóch kopytach, rozkładając przy tym swoje dodatkowe, majestatyczne kończyny pozwalające mu latać. Cała ziemia zadrżała od jego gniewu, istoty, które przywykły do gonienia mnie, zatrzymały się gwałtownie, drżąc w obawie, że mogą stracić życie. Las był podporządkowany jednemu stworzeniu, okazując swe posłuszeństwo, moi byli prześladowcy schylili swe głowy, tak nisko, iż prawie dotykali czołem ziemi. Osobnik dominujący szybko przyciągnął do siebie skrzydła, jakby chciał nimi za klasnąć. Wytworzył się ogromny powiew, który przegonił małe postacie rodem z horrorów. Najpierw ogarnęłam swym przenikliwym spojrzeniem najbliższe otoczenie, sprawdzając czy już jestem bezpieczna. Nikogo nie było w pobliżu, oprócz naszej dwójki. Szybko podniosłam się i podbiegłam do niego, prawdopodobnie nie wyglądało to zbyt dobrze, bo utykałam na prawą nogę, z której ziała ogromna rana, z której wypływała krew z ropą. Przez głowę przechodziła mi tylko jedna myśl „ Obym nie miała uszkodzonej tętnicy, bo kaplica …” – sapnęłam w myślach.
   - Sierota – zdziwiłam się, ponieważ wokół nie było nikogo, kto mógłby przemówić poza mną. - Co się tak dziwisz, zamknij lepiej buzie, bo zjesz muchę.
Potrząsnęłam głową z niedowierzaniem, może miała omamy, w końcu straciłam sporo krwi. Może było coś w tej rybie, którą zjadłam z takim apetytem …
   - I co, nic mi nie odpowiesz… zupełny brak kultury.
   - Aha… odpowiadam ci… - uśmiechnęłam się, ale w głębi duszy, trudno mi było uwierzyć, że mówię do zwierzęcia.
   - Nie kpij sobie ze mnie! – wykrzyczał w moja stronę.
   - To ty sobie nie rób jaj… Dlaczego, to ja mam rozmawiać z jeleniem?!
   -Okej dobra… skoro tak bardzo jesteś nie tolerancyjna…
   -JA ! Nie TOLERANCYJNA?!
   -O Tobie mowa słonko…Nie wiesz …Tak bardzo jest mi ciebie żal…
   -Dobra sam tego chciałeś ! Foch nie znam Ciebie !Idę sobie! - powiedziałam nadzwyczaj dumna
   -Jak dasz radę –zaczął się idiotycznie śmiać ze mnie.
   Miałam tego dość ,sama równie dobrze mogłam siebie obrobić. Sama równie dobrze mogłam sobie poradzić. Wstałam ,i jak zwykle można było sobie pomyśleć upadłam… ZNOWU…na prawdę…Cholera… Siły grawitacji coraz bardziej przyciągały mnie do podłoża. Ponownie chciałam się podnieść ,ale przeszkodził mi ogromny błysk ,uchodzący ze strony mojego wrednego towarzysza. Błysk nie trwał długo ,zamiast niego pojawiła się mgła. W niej moje wrażliwie oczy dostrzegły jak masywne ciało władcy lasu zaczyna się przemieniać. Potężne kopyta zamieniły się w delikatne chude kobiece nóżki ,zamiast całego pokrytego futrem tułowia ,wyłonił się szczupły delikatnie umięśniony brzuch ,oraz szczupłe ręce. Już myślałam ,iż tajemnicza postać jest tak naprawdę kruchą kobietką… Kiedy długie białe jak pierwszy śnieg włosy ,takie same jak moje do pasa odsłoniły wpierw inteligentne oczy ,zgrabny nosek oraz usta …mężczyzny. O dziwo co ten babo chłop uchronił mnie przed chłodem ziemi. Wziął mnie na swoje wątłe ręce ,i delikatnie odstawił mnie na delikatną ziemie
   -Pffff całkiem zgrabne nóżki TYCZKO –wybuchłam nieopanowanym śmiechem.
   -No twoje też całkiem ,całkiem–popatrzył się na mnie tymi swoimi przeszywającymi ślepiami.
   -No dobra… -zatkało mnie
   -I co za dużo informacji na raz? Przegrzałaś się ?? –z jego ust wydobył się najgorszy śmiech jaki kiedykolwiek dany mi był słyszeć. Przeszywał moją duszę i ranił serce. Nie mogłam stać tak bez czynnie ,zdecydowałam się kontr zakatować! To był mój czas odpowiedzi ,jednak nie mogłam wyjść na głupią , a za razem taką chamską , ale wystarczająco aby mu gacie z dupy pozlatywały.
   -No oczywiście ,że nie ty…ty… JELENIU !
   -„Jeleniu” naprawdę… nie miałaś nic ciekawszego w miejscu gdzie powinien znajdować się twój organ myślący? A może rzeczywiście go przegrzałaś? –odpowiedział całkowicie zdołowany.
   -No mówię Ci ,że nie! –nadymałam stanowczo policzki ,na co popatrzał na mnie z poirytowaniem wywołamy moją osobą.
   -Nie patrz się tak na mnie !
   -Okej ,okej no dobra …zabiorę Cię teraz w pewne miejsce –delikatnie podniósł kąciki ust
  
- Nie żeby coś, ale zabrzmiało to nieco dwuznacznie… A i jeszcze jedno, nie uśmiechaj się tak bo wyglądasz jak gwałciciel…
   - No co ty nie powiesz. – na jego twarz wstąpił uśmieszek prawdziwego psychopaty.
   - Kurka… zaczynam się ciebie bać. Do normalnych to ty nie należysz – wybąkałam.
   Skierowałam swój wzrok na niego, nasze oczy spotkały się na jednej linii frontu, toczyliśmy bezsłowną walkę. Postanowiłam ustąpić, ponieważ obawiałam się, iż mogę przypadkowo zatopić się w błękicie jego tęczówek. Nie wiedziałam, czy to zmęczenie dawało mi się we znaki, ale pomimo mizernej budowy ciała, wydawał mi się niesamowicie męski. Chcąc nie chcąc, studiowałam jego twarz, zarejestrowałam każdą rysę jego szlachetnej twarzy, wdzięcznie zarysowane kości policzkowe i zdecydowaną szczękę.
    - Nie patrz się tak na mnie, bo wydaje mi się, iż rozbierasz mnie wzrokiem…Czuję się przez ciebie taki nagi – westchnął, na jego twarzy wykwitł delikatny kwiat zawstydzenia.
    Dopiero, gdy wypowiedział te słowa, uświadomiłam sobie, że wcale nie minął się z prawdą. Stał nade mną nie mając nic na sobie, sytuację ratowały jego długie włosy, które delikatnie zakrywały najintymniejsze miejsce, zostawiając mi wiele do myślenia. Spaliłam buraka i szybko oderwałam od niego wypełniony nagłym pożądaniem wzrok.  
    - A ty co taka speszona ?
    - Spójrz na siebie, bo ja nie mogę …
Zapadła głucha cisza.
    - Aha … Dobra, rozumiem, pani nietolerancyjna.
    - JA NIETOLERANCYJNA ? Nudystą jesteś, czy masz jakieś dzikie zapędy… może nie myliłam się swym osądzie, iż jesteś pedofilem lub innym kryminalistą.
    - No nieee
    - To błagam, zrób coś dla świata i się zasłoń, będę dozgonnie wdzięczna…
    - A co nie jesteś ciekawa…
    - Ja nie tyczkarz, tyczki nie ruszę – przerwałam mu natychmiast.
    - Auć …
   - Nie „ aułciaj” , tylko rób co mówię, zasłoń się ! –powiedziałam czując coraz większe podirytowanie.
    - Czym ? Widziałaś tu jakąkolwiek garderobę ?
    - Liściem, jak nie masz czym.
   - Jakaś nowa moda? – spytał, w jego głosie słyszałam nutkę rozbawienia.
Zdesperowana spojrzałam na niego jeszcze raz, myśląc, że załapie aluzję i pójdzie się w końcu ubrać.
    - Hmm, widzę, że ktoś tu ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego … pani, zboczona.
   - Mów za siebie, to ty latasz z gołą dupą po lesie i straszysz niewinne niewiasty.
   - Mniejsza o to… ja tu nie widzę żadnych niewiast – rozweselony puścił oczko w moja stronę.
    - Teraz mniejsza o to ?! Najpierw wszczynasz dyskusje, a teraz stać cię tylko na nędzne „ mniejsza o to” ? – uwolniłam swoje zszargane nerwy, które w ciągu kilku godzin przybrały miarę góry lodowej.
    - No ojeju, szczegółów się czepiasz …
    - Szczegółów ? – posłałam mu spojrzenie typu „ Naprawdę ?”
    - Właśnie tak, cieszę się z naszego porozumienia.
    - Chyba nie ogarnąłeś ! Dla ciebie szczegółem jest latanie z taką zgrabną dupą po lesie ? - nie dowierzałam.
    - Zgrabną ? – uśmiechnął się.
    - A no… szczegółów się czepiasz – moja twarz rozjaśnił uśmiech, na chwilę zapomniałam o przykrych sprawach.
    - Co tak nagle się szczęśliwa zrobiłaś ? Jak do tej pory byłaś, tylko dziwna oraz wredna, może niekiedy urocza. – ostatnie słowa wymamrotał cicho pod nosem
   - Jaka? Proszę, powtórz. – uśmiechnęłam się do niego słodko, w cel wyciągnięcia z niego dodatkowych informacji.
    - No dziwna, wredna oraz… - przerwał w połowie zdania.
    - Oraz ? – ponagliłam go.
    - Dobra… koniec tematu. Ważniejsze jest to, że twoja noga nie wygląda zbyt dobrze, należałoby ją opatrzyć. – klęknął przede mną, w celu wzięcia mnie na ręce.
Szybko, z dużą sprawnością podniósł z ziemi moje obolałe ciało, z zadziwiającą czułością przygarnął mnie do swojej piersi.
    -Kurde, wyglądałaś na lżejszą. – sapnął.
    - To mnie postaw, problemy robisz…
    - Nie mogę, to by źle o mnie świadczyło, a przecież jestem gentlemanem.
    - Ty i gentleman ? Prędzej geytelman – prychnęłam.
    - Hola, hola … powiedź to moim łanią…
    - Okeeej, dobra. Nie chcę zaczynać kolejnego głupiego tematu.
    - No okej ,okej. Jak chcesz to możesz sobie pospać.
    - Nie jestem dzieckiem! Nie muszę spać o 20!
    - Tak jasne twoje oczy mówią dokładnie coś innego. –popatrzał się na mnie z czułością. Był taki delikatny dla mnie, w tamtym czasie.
   - A ty co taki delikatny się zrobił?
   - Zawsze taki byłem…
   - Tak jasne ,a ja jestem Helga Wacława Urszula Widelec …
   - Witam, miło mi. Niestety panna Hela Wacława Urszula Widelec musi iść spać. –odsunął moje kosmyki z czoła i delikatnie złożył pocałunek uśpienia. Zatkało mnie. Nie wiem czemu, ale poczułam się tak samo jak wtedy kiedy „Proszek do prania” uratował mnie przed zetknięciem z wiecznym zrównaniem z podłożem.
*** Przełączamy na Jelenia xD
   Po raz pierwszy poczułem takie dziwne ukłucie w moim sercu. Jeszcze nigdy nie miałem okazji dostrzec tak pięknej, niewinnej a za razem uroczej istoty. Jakie to szczęście ,że to ja mogłem teraz nosić ją  w swoich ramionach. Byłą taka urocza kiedy spała. Pewnie kiedy by się zbudziła znowu zaczęła by kolejną bezsensowną rozmowę ,z której byłbym ubawiony po pachy. Tylko jedno mi chodziło po głowie „ Czy w tą straszną ranne nie wdało się zakażenie?”…
***
I kolejny dłuższy ^^ miłego czytania!
P.S; Teraz dedyka dostają Niku-chan i Ciućma. Moje skrytobójczynie :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz