sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 7

Rozdział 7


  Słyszałam niepewnie kroki. Za pewne należały one do mojej ukochanej cioci. Nie wiem czy to za sprawą przyjęcia mocy mojej poprzedniczki ,ale mogłam usłyszeć wszystko. Dosłownie nawet najmniejszy dźwięk jakim jest stąpnięcie malutkiej mrówki. Czasami zdawało mi się ,że nawet słyszę czyjeś głosy, głębokie myśli, marzenia.
-Ciociu to ja! -Powiedziałam głośno bez zastanowienia. Tak jakby mogłam przypadkiem usłyszeć jej zamysł 'Czy powiedzieć  kto tam , czy po prostu otworzyć' .To było dość dziwne. Może kiedyś się do tego przyzwyczaję...
  Szybciej niż się spodziewałam kasztanowe drzwi otworzyły się ,a z nich ciocia wyskoczyła jak poparzona.
- Jezu! Dziecko co tobie się stało ... Już Ciebie dopadli?! Mów zaraz kto to taki. Już ja go dopadnę!
- Zapadła chwila ciszy - Dobrze najpierw trzeba Ciebie umyć i opatrzyć. Proszku do prania czy mógłbyś zanieść ją do pokoju. Ja zaraz napuszczę wody z ziołami anielskim i wymyję ją.
- Czemu akurat Ty stara zboczona wiedźmo ?!
- Kto tutaj jest niby zboczony ?! -Spojrzała na niego z politowaniem.
-A czy ja mam tutaj cokolwiek do powiedzenia ? - Spytałam się poirytowana.
- Nie ,nie masz! - Odpowiedzieli jednocześnie .To chyba była jedna rzecz w której obydwoje byli zgodni.
  Uriel skierował swój wzrok na moją ciotką i zmrużył oczy. Ta w ramach obrony na niewidzialny atak chrząknęła coś pod nosem.
- W ogóle czemu nazywasz mnie ''proszkiem do prania"? Co ja ci takiego znowu zrobiłem?! - powiedział z żalem w głosie,
- Co moja wina, że jest proszek o nawie podobnej do twego imienia ? I tak w ogóle nie zmieniaj tematu. Teraz w takim momencie pytasz mnie o głupoty...
- To nie jest głupota! Kpienie sobie ze mnie nie jest głupotą !
- Przepraszam, że przerywam wam to jakże niezwykle poważną konwersacje ... Ale czy z łaski swojej zaniesiecie mnie do tej wanny? Ja się tu zaraz przekręcę !
- No Urielku! Dźwigaj ją do wanny - powiedziała cała roześmiana - A może Arielku.
- Demon nie kobieta!
    Anioł minął Klarę i wniósł mnie do środka. Prawie... Już na progu się potknął.
- Co ty durniu robisz?! Chcesz ją zabić ?
- A bierz ją wiedźmo, bo tracę do Ciebie cierpliwość. Muszę wyjść na świeże powietrze i ochłonąć. Wystarczyła mi chwila spędzona w Twoim towarzystwie i już czuję się przytłoczony...
- Wiem, to ten mój urok osobisty.
       Klara odgarnęła do tyłu swe krótkie do ramion, rude kręcone włosy. Spojrzała na Uriela swymi lazurowymi i hipnotyzującymi oczami, w których nie jeden mężczyzna się zatracił. Było w nich widać wyzwanie oraz rozbawienie.
- Bym się popukał w czoło, ale muszę trzymać Melanie.
- Właśnie... co do mojego trzymania... Nie musisz tego robić PROSZKU DO PRANIA , tylko włóż mnie do wanny! - spojrzałam na niego z niekontrolowaną złością.
- Jeśli masz siły, aby na mnie krzyczeć to równie dobrze możesz sama dojść do tej wanny.
- Uwierz mi, położysz mnie na podłodze a ja się do niej doczołgam !
- No dobra, dobra już idziemy, pani obrażalska.
- No za grosz kultury, wśród dzisiejszej młodzieży. - skierowała swe jasne oczy na tego wkurzającego mężczyznę.
- Ja tu cierpię a oni się kłócą i ... Boże, ratuj ! - sapnęłam.

1 komentarz:

  1. Jeeeej, pierwsza! Najbardziej podobałam mi się kłótnia Uriela i cioci >< Ciekawe co będzie dalej, mam swoje domysły ale jak znając życie nic nie będzie się zgadzało. I oczywiście skończyłaś na takim momencie. niech cie wróble zjedzą ! Moim zdaniem rozdziały powinny być dłuższe :) Co z Jerardem ?

    OdpowiedzUsuń