Rozdział 8
W moich cierpieniach usłyszałam głos, który usłyszeli pewnie wszyscy znajdujący się w pokoju.
-Dzieci ogarnijcie się , bo ja w ludzkość przestaję wierzyć. - Zdziwiłam się nieco, bowiem był to ten sam ciepły i troskliwy, ojcowski głos, w którym wyraźnie słyszalne było załamanie.
-No i widzisz coś narobił. Nieś Ją do tej wanny, bo Bócek się już załamuje...
-Dobra, dobra, nie bij. - Powiedział skompromitowany.
Kiedy wchodziliśmy do starej łazienki po środku pomieszczenia ujrzałam wielką wannę. Poczułam wtedy pewnego rodzaju ulgę. Klara napuściła wrzącej wody do mojej przyszłej oazy spokoju i kazała "ulotnić się" natarczywemu zboczeńcowi, który widocznie miał zamiar zdjąć moje poszarpane ubranie (hihi, no przepraszam ale nie mogłam xD). Oczywiście, nie obyło się też bez słów sprzeciwu od zboczonego archanioła. Możliwe, że z tego ZNOWU wynikłaby kolejna kłótnia. Stało się jednak przeciwnie. Kiedy ciocia oznajmiła, iż ma zamiar wykąpać się ze mną, "proszek do prania" uciekł, jakby poparzony.
Klara rozebrała mnie całą. Nie powiedziała nic, widząc moje rany, tylko sięgnęła po wodę utlenioną i wacik. Bolało jak cholera, ale to nic w porównaniu do tego, w jakim stanie znajdowało się moje serce. To chyba najgorszy ból, jaki kiedykolwiek odczuwałam. Moje serce natomiast było dosłownie rozdarte na drobniutkie kawałeczki, a potem te kawałeczki zlewane zimnym moczem, na sam koniec polane spirytusem i podpalone.
-No dobra ,wszystkie rany są oczyszczone, teraz plum do wody- Powiedziała z delikatnym uśmiechem. Jak ja go uwielbiałam. Zawsze był taki szczery i prawdziwy.
-Um- Przytaknęłam.
Sama nie wiem, czemu, ale nagle odczułam przypływ mocy, wystarczający, abym mogła spokojnie ustać. Oparłam się o ciocię, po tym, jak do mnie podeszła. Spokojnie weszłam do wanny. W wodzie zanurzyłam się cała. To było takie miłe uczucie. Moje ciało utraciło jakiekolwiek poczucie nieważkości. Oprzytomniałam tylko na chwilkę, kiedy usłyszałam plusk wody za moimi plecami. Ciocia wskoczyła do niej tak zwinnie, że można by pomyśleć, że jest młodziutką sarenką. Jej ciepłe palce spacerowały delikatnie po moich poranionych plecach. Czułam jak każda, nawet ta najgłębsza rana, poczynała znikać nie wiadomo gdzie. Moja skóra zaczęła nabierać blasku i sprężystości. Nie czułam już tego bólu, nawet poruszałam się bez problemu. Po prostu kocham te zioła!
Sama nie wiem, czemu, ale nagle odczułam przypływ mocy, wystarczający, abym mogła spokojnie ustać. Oparłam się o ciocię, po tym, jak do mnie podeszła. Spokojnie weszłam do wanny. W wodzie zanurzyłam się cała. To było takie miłe uczucie. Moje ciało utraciło jakiekolwiek poczucie nieważkości. Oprzytomniałam tylko na chwilkę, kiedy usłyszałam plusk wody za moimi plecami. Ciocia wskoczyła do niej tak zwinnie, że można by pomyśleć, że jest młodziutką sarenką. Jej ciepłe palce spacerowały delikatnie po moich poranionych plecach. Czułam jak każda, nawet ta najgłębsza rana, poczynała znikać nie wiadomo gdzie. Moja skóra zaczęła nabierać blasku i sprężystości. Nie czułam już tego bólu, nawet poruszałam się bez problemu. Po prostu kocham te zioła!
"Wiedźma", jak mawiał Uriel, już dawno wyszła, zostawiając mnie samą w tej oazie spokoju. Najwyraźniej zasnęłam. Obudziłam się dopiero wtedy, woda stała już lodowata. Szybko z niej wyskoczyłam. (Jak taki zajączek .Takie hopsa-sa >.<) Owinęłam się ręcznikiem i spojrzałam w lustro, nie mogąc uwierzyć w to, co widzę! Czemu to się stało?! Co jest grane?!
-Ciociuuu!! –Krzyczałam, jakby żywcem obdzierano mnie ze skóry. Usłyszałam szybkie kroki od strony drzwi.
-Co się stało koch-anie ... Pfff- Zaczęła się idiotycznie śmiać...
-No co się stało...- Przyszedł proszek do prania... I jak można było się tego spodziewać, wpadł w sidła, jak to nazywam, "głupawki". Przewrócił się i turlał, śmiejąc się przy tym, jak psychopata.
-No naprawdę, takie zabawne... A tak na marginesie, coś ty mi zrobiła, że mam białe włosy ?! -wykrzyczałam jej prosto w uszy. Na chwilę zapadła cisza. Nie trwała jednak zbyt długo: Znowu zaczęli się śmiać jak powaleni.
-To dostanę tą pierdoloną odpowiedź?!
-To przez anielskie ziele... Kolor zniknie ci za tydzień.
-A czemu niby ty nie masz białych, ja się pytam?!
-Bo nie zanurzyłam głowy, jak ty uczyniłaś... No, a tak z innej beczki, jesteś może głodna, bo kolacja jest już na stole. Zrobiłam twoją ulubioną sałatkę mięsno makaronową...
Nie minęły nawet dwie sekundy, a ja już byłam przy stole i zajadałam się ambrozją, przygotowaną przez moją najwspanialszą ciotkę. Nie obchodziło mnie wtedy nic ... Ni Jerard , ni moje białe włosy, ani nawet to, że byłam w samym ręczniku... Zaraz, zaraz - byłam w samym ręczniku. Szybko wstałam od stołu i popędziłam do góry. Niestety, tak dawno tutaj nie byłam, iż zbłądziłam... Za nim zdążyłam się zorientować, gdzie właściwie trafiłam, zobaczyłam to, czego właśnie od samego początku poszukiwałam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to tak tym sposobem dobrnęliśmy do 8 rozdziału .Ale na prawdę .... mogliście by wyrażać swoją opinię na temat mojego pisania bo ja tutaj zaczynam myśleć ,że nic wam się nie podoba ...i kompletnie zlewacie to ...
P.S : Dzisiaj Dedyka dostają wszyscy anonimowi czytelnicy :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz