Rozdział 4
- Czy podejmiesz się tego Boska wybrańczyni ?! - te słowa z nie spokojem krążyły po mojej już dosyć zmieszanej masą uczuć głowie.
Wiedziałam , że moje teraźniejsze życie zmieni się o 180' ...Nie wiem czemu ale chyba właśnie tego potrzebowałam. Pomyślałam sobie a co mi szkodzi może wyjdę z tej czarnej dziury o własnych siłach... wreszcie ! Już postanowiłam .
Wiedziałam , że moje teraźniejsze życie zmieni się o 180' ...Nie wiem czemu ale chyba właśnie tego potrzebowałam. Pomyślałam sobie a co mi szkodzi może wyjdę z tej czarnej dziury o własnych siłach... wreszcie ! Już postanowiłam .
- Daj mi tą skrzynkę Babciu ! -wykrzyczałam .
-Pamiętaj jeśli ją otworzysz możesz stracić przytomność , a mój czas się tutaj kończy więc nie będę w stanie Ci pomoc pójdźmy do twojego zbiorowiska . Tam Ci ją przekażę .- Powiedziała stanowczo .
Kiedy dotarłyśmy tam gdzie stałam początkowo dostałam skrzynkę. Powoli ją otwierałam .Nagle zerwał się wiatr a ja ujrzałam nieskazitelnie białą włócznie. Wiatr przemawiał do mnie i unosił. Czułam się tak ... tego nawet nie mogę ubrać w słowa. To było leprze od jakiejkolwiek ekstazy. To tak jakbym już była wniebowzięta. Nic mi nie przeszkadzało gdyby mi ktoś powiedział, iż muszę umrzeć. 'Nie możesz' usłyszałam w mojej głowie .
-Babciu o co chodzi? Ktoś przed chwilą do mnie mówił -Obejrzałam się ,ale nikogo nie ujrzałam.
Znowu ta pustka. Tylko boska włócznia w mojej prawej ręce była mi światłem, miłym przewodnikiem wskazującym drogę do domu.
Dziwnym trafem nie bałam się wtedy niczego. Dokładnie tak jakbym była już u Boga w eden .Właśnie naszła mnie myśl czy to właśnie on przed chwilą do mnie szeptał .Był to tak spokojny i czuły głos . To tak jakby mój ojciec jeszcze żył ...To właśnie było mówiące z taką czułością. Nie bałam się już niczego ...Czuję się teraz najbezpieczniejsza i najszczęśliwsza na świecie .Z radością przemierzałam przez czarne odmęty nicości .Jak bezbronne dziecko szczęśliwa ,ufna ,po prostu nowo narodzona bez żadnych zmartwień zupełnie obmyta z moich grzechów. Straciłam już kompletnie poczucie czasu .Nie potrzebowałam już go.
Nagle zobaczyłam inne światło które nie pochodziło od mojej włóczni . 'Schowaj Ją' usłyszałam znów ten sam głos.
-Ale jak?- Spytałam zaciekawiona.
-Zaufaj mi .
Nic już na to nie odpowiedziałam .Wzięłam boski dar i przed sobą zobaczyłam wietrzną przestrzeń. Zrozumiałam , że właśnie tam mam ją ukryć , przed "normalnymi" ludźmi
- Biegłam jak szalona do jedynego już światła w ciemnościach. Kiedy dobiegłam do niego czas znowu ruszył - Zrobiło mi słabo ...Upadłam wiedziałam to. Upadek nie był jednak taki starszyzny nie czułam bólu wiedziałam , że ktoś mnie złapał.
-Wreszcie się obudziłaś śpiąca królewno . -Usłyszałam znowu jego głos to był On ! Kocham go ale muszę go zabić dla jego własnego dobra ?! To tak boli czemu musiałam otworzyć tą cholerną skrzynkę ?!
ona go zabije?! jesteś okrutna. niech będzie happy end !
OdpowiedzUsuńKiedy będzie 7 rozdział? :D
OdpowiedzUsuńMożliwe ,że wyrobię się i opublikuję go jeszcze dzisiaj :)
Usuń