Rozdział 2
Szybko, i nie ostrożnie zbiegałam ,ze starych skrzypiących schodów. Ich bolesny dźwięk odbijał się echem po całym bezdusznym domu. Jego ognisko zgasło ,a raczej umarło z jego panem. Nawet jeśli ktoś spróbował by tutaj wejść chociaż na chwilkę ,od razu poczuł by chłód bijący z każdego kąta. Nienawiść która potrafi połykać nawet najweselsze promienie słońca, delikatnie wychodzące spod wielkich niezadbanych firan zawieszonych jak wisielec na sznurze.
Robiąc szybkie kroki w stronę drzwi wyjściowych, po szarych panelach spojrzałam się na blado niebieską ścianę. Moją uwagę przykuło stare zwierciadło. Zatrzymałam się na chwilę ,by spojrzeć na samą siebie. Moje długie hebanowe włosy były upięte w delikatnego koka, który idealnie podkreślał rysy mojej twarzy, a szczególnie zaróżowione kości policzkowe. Idealnym wykończeniem, oraz biżuterią samą w sobie były moje najdelikatniej podkreślone lazurowe, bystre oczy. Wszystko zdawało się być idealne. Długa do kolan czarna sukienka odsłaniające moje długie, oraz zgrabne nogi ,a także delikatnie ukazująca moje pełne walory. Gdyby tylko nie dwa niesforne pasemka od grzywki, które nie chciały dać się w niewolę reszcie. Nie wiem czemu,a le to w jakiś sposób przypominało mnie, chcącą się wtopić, a zarazem nie zatracić się w reszcie. Odmienna na swój własny sposób.
- Chociaż raz wyglądasz stosownie do sytuacji -powiedziała pojawiająca się w tyle korytarza mama.
- To moja wina, że nienawidzę się ubierać jak dziewczyna?! To coś złego, że nie lubię się czesać? Nie pomyślałaś ,że dobrze się czuję w dużo za dużych bluzkach i czarnych bojówkach, a o glanach nie wspomnę?!
- Nie zaczynaj znowu ! - podeszła i wręczyła mi 6 centymetrowe szpilki -Ubierz je szybko, bo jesteśmy już spóźnione -Nie ukazując żądnych emocji ubrałam NIBY-buty. Chwiejnie podążałam bo czarnego kabrioletu, jadącego do klubu "Niezapomniane".
Kiedy dojechałam na miejsce wszyscy moi znajomi dali po sobie poznać ,iż zdeczka nie pasowało i moje spóźnienie. Kiedy już miało już paść pierwsze słowo wyszłam z auta. Wszyscy momentalnie zamilkli i pobledli. Nikt dzisiaj nie mógł przezwać mnie "Brudasem", "Ciućmą" oraz tym podobnymi. Dumna stawiałam majestatycznie kroki. Każdy ustępował z drogi nic nie mówiąc. W otoczeniu było tylko słychać czasami przejazd jednego z pojazdów, do czasu kiedy otworzyłam drzwi sali dyskotekowej.
Wszędzie panował gwar, a w powietrzu był wyczuwalny odurzający zapach alkoholu.
- No to co gotowa na legalną popijawę? -spytała niebieskooka blondynka, którą uważałam za najlepszą przyjaciółkę.
- Raczej i nie inaczej! -w naszych oczach niebezpiecznie zapaliły się dwa ogniki.
Zabawa trwała już bite 2 godziny i jakby na to nie patrzeć cały czas byłam trzeźwa. Wnieśli ogromny czekoladowy tort na salę. Już miałam zdmuchnąć świeczki kiedy cały czas zatrzymała się i ujrzałam świetlistą postać niebezpiecznie zbliżającą się do mnie.
- Raczej i nie inaczej! -w naszych oczach niebezpiecznie zapaliły się dwa ogniki.
Zabawa trwała już bite 2 godziny i jakby na to nie patrzeć cały czas byłam trzeźwa. Wnieśli ogromny czekoladowy tort na salę. Już miałam zdmuchnąć świeczki kiedy cały czas zatrzymała się i ujrzałam świetlistą postać niebezpiecznie zbliżającą się do mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz