czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 1

 Rozdział 1

   Moje całe życie jak do tej pory było całkiem normalne, o ile można było tak powiedzieć . Byłam żywym trupem. Chodziłam do szkoły ,miałam swoich przyjaciół , nie wyróżniałam się z pośród tłumu, albo raczej starałam się. Mimo takiego istnienia byłam zadowolona, w pewnym sensie. Nigdy nie angażowałam się za bardzo i nie byłam zbyt obojętna ,aby nie wpaść w sidła czarnej otchłani zwanej kłamstwem , zdradą. Chociaż i tak jak to wszyscy wiedzą nie można się od tego uwolnić. Za każdym razem jeśli się zbyt nastawisz, a każdemu się do zdarza, jako pierwszy tam lądujesz, bez emocji i krzty wiary w samego siebie. Biorąc to pod uwagę całkowicie przestałam się angażować.
  Pamiętam jeszcze te czasy kiedy byłam dzieckiem... śmiałam się , wierzyłam we wszystko, nie miałam żadnych zmartwień... nie myślałam realnie o świecie, i to było w pewnym sensie urokliwe. Niestety nie da się ukryć, że byłam dosyć nadzwyczajna. Potrafiłam słyszeć głosy. Zawsze dręczyły mnie one co noc, nalegając ,abym udawała się z nimi do krainy zabawy, ciągłej radości obfitującej w różnorakie łakocie. Może się wydawać ,iż to mogła być wspaniała opcja gdyby to nie były głosy rodem z horrorów.
  Wszystko nasilało się wtedy kiedy przyjeżdżałam do mojej Cioci Klary. Zawsze zaszywałam się u Niej na strychu. Tam tajemniczo niebezpieczne głosy cichły, dając mi spokój. Czułam się tam bezpiecznie. Tylko nie mogę sobie przypomnieć co dokładnie tam robiłam...A zając samą siebie mogę powiedzieć, iż nie wytrzymała bym minuty w miejscu. To zawsze odkąd pamiętam była moja odwieczna tajemnica. 
   Nawet jeśli próbuje sobie przypomnieć moja głowa zaczyna boleć. Zawsze się tak kończy dlatego wolę o tym nie myśleć. To za dużo jak na mnie. Wole oszczędzić sobie zbędnych nerwów przed Jerardem... Pewnie znowu będzie się ze mnie nabijał, droczył... Yhhhh
   A tak się na razie rzeczy szykują to, aktualnie pindrze się się do wielkiego wydarzenia ,jakim są moje 18 urodziny. I po co? Po to aby ktoś mógł na mnie popatrzeć, złożyć życzenia, ewentualnie ponabijać się?  Szczerze to jest dosyć upierdliwe. Cała chmara moich niby "przyjaciół" liże mi dupę przez ten jedyny dzień w roku ,a kiedy na prawdę potrzebuję pomocy to nikogo nie ma. Zawsze tak było i raczej pozostanie, dopóki ten świat istnieje. Całe szczęście , że niedługo są wakacje ,a co za tym stoi, wyjadę do mojej najukochańszej Cioci. Jak ja jej dawno nie widziałam ciekawe co z nią . Może w końcu dostanę odpowiedz na moje długo zadawane pytania. To takie przytłaczające kiedy ty nie wiesz nawet o sobie wszystkiego. Zamierzam to zmienić i raczej nie poddam się bez walki. 
  -Melanie ! Schodź już bo się spóźnisz na swoją własną imprezę ! -Zawołała zdenerwowana matka, a jej głos odbił się pustym echem po również opuszczonym domu, bez krzty iskry ogniska domowego.
   Szybko zbiegłam ze starych skrzypiących schodów ,i pobiegłam do auta nie wiedząc jeszcze co dokładnie to wydarzenie zmieni w moim życiu ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz