Rozdział 6
Byłam taka szczęśliwa w tamtej chwili. Wiedziałam , że jest to już mój koniec ,ale słysząc to jedno prawdziwe słowo z jego ust poczułam ożywiające bicie serca w mojej piersi.
Kiedy wreszcie miałam zjednoczyć się z ziemią poczułam silne obejmujące mnie ramiona.
- Ale ty jesteś upierdliwa. Naprawdę nie wiem czy to siła charakteru ,czy po prostu czysta głupota..
Otworzyłam oczy i zobaczyłam , że nadal znajduję się w powietrzu. Delikatnie uniosłam głowę i zobaczyłam czarnowłosego mężczyznę o białych rozpostartych skrzydłach, którymi delikatnie zakreślał wielkie okręgi na czystym gwieździstym niebie. Jego długie i roztargane włosy, wydawały się być nierozgarniętymi, oraz pogubionymi duszkami szukającymi drogi powrotnej do domu. Pewnie myślała bym dłużej o nich, gdyby nie ich właściciel, a dokładnie jego pytanie :
- No to gdzie Ciebie odstawić co ?-Popatrzałam się na jego twarz i odpowiedziałam :
- Do mojej cioci poproszę.- Powiedziałam przerażona...Można powiedzieć , że nie przepadam za wysokościami...
- A co ja taksówka jestem ?! - Spytał obrażony.
- Tak!- Odpowiedziałam urażona.
- Okej w takim razie to Pani jedzie na gapę bo nie ma pieniędzy. -Szyderczy uśmiech pojawił się mu na twarzy.
- A ja się pytam skąd ty to niby wiesz ?! A może mam !-Wykrzyczałam mu to w ucho.
- O ty mała ...A masz ?
- Ni-ie... -Odpowiedziałam słodko ...Za słodko jak na mnie ...
- No to co ,desant ?- Ledwo powstrzymał śmiech na ten jeden moment .
- Nie! Nie! Nie! -Popadłam w histerię i przytuliłam się do niego mocno.
- No dobra ,co ja poradzę na rozkazy z góry ... Co boisz się wysokości ? -Zapytał dosyć nie typowo, bo troskliwie.
- Nie widać ?! - Odpowiedziałam z łzami w oczach.
- Dobra ...Przepraszam nie wiedziałem. Jak chcesz to możesz zamknąć oczy i wtulić się we mnie.
Nic na to nie odpowiedziałam. Zrobiłam to co powiedział , nie miałam zamiaru oraz humoru na kłótnie.
Przez dalszą część lotu nie zamieniliśmy nawet jednego słowa .Cały czas myślałam o Jerardzie. Co z nim teraz będzie ?Czy sam da sobie radę ? I najważniejsze ... Czy nie pochłonie go do końca ciemność ?
- Melanie... Otwórz oczy już jesteśmy.
- Rozumiem. Dziękuję - Próbowałam ustać na moich własnych nogach.
- Co ?A w ogóle skąd znasz moje imię Wredzielcu - Skojarzyłam fakty
- Aha , to teraz tak się zwraca do swojego wybawcy?
Szybko przywołałam włócznie i skierowałam ją w okolice jego krtani. Wszystko było by dobrze gdybym nie przełożyła swojego ciężaru na zwichniętą kostkę. Syknęłam z bólu. Usłyszawszy to ponownie wziął mnie na swoje ramiona. Próbowałam się wyrwać.
Wierciłam się chyba na wszelkie możliwe strony, nawet kilka razy próbowałam go ugryźć .
- I co się wiercisz jak ten owsik jeden ? - Powiedział to cały rozbawiony.
- To co powiesz mi wreszcie , czy cały czas mam tkwić w niepewności?
- Jesteś głupia ,czy tylko udajesz? - Przerwał na chwilę swój zabójczy śmiech na czas wypowiedzi. Oczywiście potem powrócił do poprzedniej czynności .
- Na prawdę bardzo zabawne...
- No bardzo. - Cmoknął w moją stronę
- Pfff... Ah tak ... To mam na Ciebie focha i tyle - Zaśmiałam się złowieszczo.
- No dobra ,dobra. Jakbyś się jeszcze nie zorientowała jestem twoim anielskim przewodnikiem i opiekunem. Na imię mam Uriel.
- Aha ...
- I co dalej masz focha ?
- Nie no skądże...
- Kłamczucha ...A masz łaskotki ? - Na jego twarzy pojawił się szatański uśmiech.
Jego zgrabne i długie palce niebezpiecznie zbliżały się w okolice mojego brzucha. Kiedy tylko go lekko dotknął z moich ust wyrwał się cichy jęk bólu.
- Przepraszam ,już idziemy do domu twojej cioci. - Na jego twarzy były widoczne oznaki skruchy.
- Nic się nie stało... Ale czy nie przerazi się moim stanem ?
-O nic się nie bój, Ona wszystko już wie. Zaopiekujemy się tobą do czasu kiedy będziesz gotowa.
-Gotowa na co ?!
-Jeszcze dzisiaj się dowiesz. -Powiedział niezwykle tajemniczo
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra skończyłam .. Tak wiem jestem taka chamska i musiałam znowu zakończyć w takim momencie ... Pewnie sobie myślicie 'Świnia na czole napisane'.
P.S. Dedyka dzisiaj otrzymują Niku-chan, Olii-chan i Ciućma . Co ja bym bez was zrobiła dziewczyny :*
Serio, "mój odpowiednik"? Charakter zajebisty, ale... nosz, imię ma jak proszek do prania!! -.-" xD "Uriel, pierze każde gówno z Twojej koszulki!!" :D
OdpowiedzUsuńA, no i dzięki za dedyk! ;)
UsuńTo jest Uriel! Archanioł ! Ty, ty ... :( Światło Boga to jest <3
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to Uriel jest móóóóóóóój ! Mój aniołek <3
OdpowiedzUsuńNie dam go nikomu! Nie nie ! Youki ! Kocham Cię za wprowadzenie tak fajnej postaci ! A bierzcie sobie Jerardka ! Odpieprzcie się od Uriela * Ariel też może być, i tak będzie boski ! I rozdział zaje***** ! Kochaaaaaaam <3 Piszaj dalej :*
Levy-chan : Ej, o mnie nic nie powiesz! Co z moimi uczuciami ?! Ja też kocham Uriela.
Niku-chan : A idź Ty w cholerę !
Levy-chan: Masz zakaz czyyyytania !
Niku-chan: Pffff.....
Dziewczyny spokojnie ! Uriela wystarczy dla wszystkich ! :)
Usuń